Zakupy w second handzie | Koszule, bluzki i płaszcze za 2 zł!

5/19/2017

Zakupy w second handzie | Koszule, bluzki i płaszcze za 2 zł!

Wyobraźcie sobie, że ostatnie zakupy z second handu pokazywałam Wam we wrześniu! Zastanawiam się, czy faktycznie tak dawno nie byłam w ciucholandzie? W każdym razie niedawno odwiedziłam swój ulubiony sklep i zakupiłam kilka rzeczy, większość z nich miała zawrotną cenę - 2 zł!


Na pierwszy rzut idą 3 płaszcze. Pierwszy z nich pochodzi z firmy River Island, ma nietypowy krój, wygląda jak kamizelka z narzuconymi rękawami, które mają krój 'motyka'. Bardzo mi się podoba, chociaż nie wiem, czy na pewno będę to nosić, jednak jako, że koszt płaszczyka to tylko 2 zł, nie wahałam się ani chwili! 


Drugi płaszczyk to firma 'petite'. Ma bardzo klasyczny i elegancki krój, koszt to również 2 zł. W płaszczu rękawy były na mnie za krótkie, jednak udało mi się je wydłużyć. :)


Ostatnie okrycie wierzchnie to camelowy płaszcz z którego jestem chyba najbardziej zadowolona. Płaszcz co prawda jest męski, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Początkowy rozmiar to xxl, jednak udało mi się go znacznie zmniejszyć.




Przejdę teraz do bluzek, pierwsza jest z firmy next, kosztowała ok. 8 zł. Ma ciekawy wzór, wydaje mi się, że zahacza o boho. ;)


Druga rzecz to koszula w kropki z atmosphere, kilka razy pokazywałam się w niej na Instagramie, kosztowała ok. 10 zł.


Kolejna bluzka jest z atmosphere, ma piękny pastelowy kolor i również kosztowała 2 zł!


Pewnie się zdziwicie widząc poniższe zdjęcie... W sumie to nie wiem dlaczego kupiłam tą bluzkę. :) Kosztowała 2 zł i jest z River Island. Nie jest za bardzo w moim typie, ale coś mnie w niej urzekło, jeśli przynajmniej raz ją założę, to będzie cud! 


Kolejna rzecz to elegancka bluzka z atmosphere, koszt to również 2 zł! 


Poniższa bluzka to zwykły pasiak z F&F, bardzo spodobała mi się ta bluzka, lubię krój oversize, koszt - 2 zł.


Do tego różowego sweterka nie jestem przekonana na 100%, chociaż uważam, że ma w sobie to coś! Kosztował tak, jak i większość rzeczy - 2 zł, więc kupiłam, może założę, zobaczymy. :)


Ostatnie dwie rzeczy to koszulka w ptaki oraz koszula w kwiaty z New Look'a. Kosztowały również 2 zł. :)


A co Wam udało się ostatnio dorwać w second handzie?

Która rzecz najbardziej się Wam podoba?


Pozdrawiam,
Ewelina. ♥

PO RAZ PIERWSZY NA DIECIE - 10 TYGODNI DIETY I ĆWICZEŃ, MOJE PRZEMYŚLENIA I EFEKTY

5/13/2017

PO RAZ PIERWSZY NA DIECIE - 10 TYGODNI DIETY I ĆWICZEŃ, MOJE PRZEMYŚLENIA I EFEKTY

Od momentu, kiedy poinformowałam Was, że stosuję dietę i ćwiczę, stale dostaję pytania o to, czy jestem zadowolona, co jem, jak to wszystko wygląda. W moim poprzednim wpisie - KLIK, napisałam Wam skąd mam swój program i myślę, że odpowiedziałam tam na nurtujące Was pytania, pokazałam też zdjęcia swoich posiłków, więc tu nie będę się powtarzać.


10 tygodni diety minęło już jakiś czas temu. W czasie jej trwania często dzieliłam się z Wami na Instagramie różnymi zdjęciami oraz przemyśleniami, pisałam też jak mi idzie. Jednak w pewnym momencie pod jednym ze zdjęć napisałam, że to wyliczanie kalorii, te zakazy zaczynają mnie po prostu męczyć, dusić... Nie czułam się tak szczęśliwa jak na początku, często byłam zdołowana. Dostałam wtedy ogrom Waszego wsparcia, nikt z Was nie napisał mi, że zaczęłam mówić o diecie, ćwiczyć i raptownie jak mięczak się poddaję, tylko wszystkie mnie zrozumiałyście i uważałyście, że rozsądek w diecie jest najważniejszy. A ja uważałam, że postępuję wtedy rozsądnie, bo patrzę na swoje samopoczucie a nie idę w zaparte za piękną sylwetką, unieszczęśliwiając siebie przy tym.

Powiem Wam, że był czas, kiedy czułam się osłabiona, podejrzewam, że działo się to poprzez raptowne odstawienie cukru, mój tata proponował mi wtedy zjedzenie słodkiego cukierka, bo może poczuję się lepiej, a ja mu kilkukrotnie odmawiałam, chociaż, że nadal czułam się po prostu słabo, wydaje mi się, że moje zachowanie było wtedy trochę dziwne, bo przecież po jednym cukierku nic by mi się nie stało, a może wręcz przeciwnie, ten cukier pomógłby mi. Mówiłam o swoim samopoczuciu mojemu mężowi, przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że takie ścisłe trzymanie się diety nie jest dla mnie, bo owszem, efekty mnie uszczęśliwiały, ale praca w to wkładana już nie. Z samymi ćwiczeniami nie miałam większych problemów, chociaż, że było trudniej, używałam większych ciężarków, to zawsze wygospodarowałam na nie pół godziny czy 40 minut, zazwyczaj podczas oglądania serialu o 18, ćwiczeń nigdy nie zawalałam, chyba, że na prawdę czułam się źle, bo np. dopadała mnie migrena. Na początku przygotowywanie posiłków, planowanie ich, sprawiało mi dużą przyjemność, robiłam piękne, kolorowe zdjęcia, które z chęcią wstawiałam do sieci. Bywały też takie sytuacje, że aż za bardzo wszystkiego pilnowałam, wyliczałam wszystkie kalorie i wagę produktu, co do grama.. Po pewnym czasie wydawało mi się to złe, nie chciałam popaść w paranoję. Uważam, że owszem, dieta jest jak najbardziej dla mnie, ale nie tak ścisło wyliczona, lepiej czułam się wtedy, kiedy dorzucałam coś od siebie, robiłam trochę inaczej niż było w rozpiskach, wolę mieć większą swobodę.


Po kilku tygodniach na prawdę przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że nadal będę trzymać dietę, ale już nie tak rygorystycznie, będę starać się wyliczać gramaturę posiłków, ale jeśli przesypię do garnka o 5g makaronu za dużo, to przecież nic się nie stanie. Jeśli zjem nadprogramowego batonika czy dwie kostki czekolady albo fit słodkości, to świat się nie zawali, a ja będę czuć się lepiej, mniej ograniczona i przede wszystkim szczęśliwsza.

Na prawdę bardzo podziwiam osoby, których pracą jest ich sylwetka, którzy są trenerami personalnymi, czy startują w zawodach. Osoby takie mają ogrom wyrzeczeń, muszą być na prawdę silne! Mi momentami było ciężko w takiej zwykłej, prostej diecie, a co mówiąc o sportowcach. Przemyślałam wiele za i przeciw, doszłam do wniosku, że na ten moment ładna sylwetka z widocznymi mięśniami nie jest moim priorytetem, może kiedyś, nie teraz. W tym okresie miałam też trochę swoich prywatnych problemów, przez co nie zawsze we wszystkim mogłam być regularna. Aktualnie czuję się lepiej w swoim ciele, łącznie schudłam niewiele, bo tylko ok. 4 kg, z wymiarów: biust - 2 cm, biceps - 2 cm, talia - 6 cm, pępek - 6 cm, biodra - 5 cm, pupa - 3 cm, udo - 4 cm. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia. Moja figura bardzo zmieniła się też z tyłu, ale nie jestem w stanie pokazać Wam zdjęcia 'przed', bo wyglądałam na prawdę złe, więc te zdjęcia Wam daruję. :)


Wniosek z tego taki - pamiętajcie, że najważniejsze w diecie i treningach jest Wasze samopoczucie, Wasz zdrowy rozsądek. Jeśli macie trzymać się rygorystycznie diety, ale przy tym płakać w poduszkę, to zastanówcie się, czy to aby na pewno jest dla Was? Oczywiście nie mówię tu o tym, aby przy pierwszym potknięciu rzucić wszystko w cholerę, zamówić pizzę, kebaba i wypić całą butelkę coli na raz. Wasze zdrowie psychiczne jest najważniejsze. Owszem, początki są ciężkie, później jest lżej, ale jeśli po czasie czujecie, że to wszystko Was zbyt mocno ogranicza, to może podejdźcie do tematu bardziej na luzie. Zjedzenie ciastka, cukierka czy dodanie raz na jakiś czas cukru do kawy Was nie zabije, a wręcz przeciwnie, może pomóc i to bardzo. Powiem Wam, że ja podczas diety odkryłam moc cukierków! Kupowałam co jakiś czas kilka czekoladowych cukierków na wagę i w razie kryzysu jadłam jednego, jadłam go powoli delektując się i czułam się lepiej, zasłodziłam się, nie musiałam zjeść dużego batona, wystarczył cukierek a samopoczucie miałam lepsze. Przede wszystkim nie rzucajcie od razu wszystkiego, tak jak ja. Od razu odstawiłam cukier, mąkę pszenną, przeszłam na mleko 0,5%, odstawiłam białe pieczywo. Myślę, że najlepiej jest robić wszystko stopniowo, najbardziej ma to znaczenie w kwestii cukru, chociaż ja od razu go odrzuciłam i długo wytrzymałam bez niego.

Czy z tego wszystkiego wyniosłam jakąś lekcję? Tak! Wiem, że potrafię walczyć ze swoimi słabościami, wiem, ile jestem w stanie poświęcić dla poprawy wyglądu. Przede wszystkim wiem, co powinnam jeść i w jakich ilościach. Wiem też jakie treningi przynoszą efekty, jak długo trzymać się diety i ćwiczeń, aby polepszyć swój wygląd. Oczywiście wszystko to, co napisałam, jest tylko i wyłącznie z mojego doświadczenia z pierwszą w życiu dietą. Nie jestem dietetykiem, nie mam wiedzy w tym kierunku, więc mogłam się pomylić. :) Jeśli znów będę chciała poprawić sylwetkę, to na pewno wrócę do rozpisek, na razie będę radzić sobie sama, zerkając na plan i ćwicząc po swojemu.


Chciałyście ten wpis, więc proszę, powstał na Waszą prośbę. Mówiłam, że będzie od serca i myślę, że tak jest. Chcę po prostu być dla Was autentyczna, nie udawać jakiejś fitnesiary, bo nią nie jestem i raczej nie będę. :)

Stale dostaję od Was pytania na temat tej diety, bo same też chcecie skorzystać, także temat chcę już uciąć i nie powtarzać wszystkim tego samego. :)


Jestem ciekawa, jakie jest Wasze podejście do diet. :)



Pozdrawiam,
Ewelina.


Pudrowo różowa marynarka i różowe conversy w mazurskim klimacie!

5/05/2017

Pudrowo różowa marynarka i różowe conversy w mazurskim klimacie!

Podczas majówki udało nam się na jeden dzień wyskoczyć na Mazury. Pogoda co prawda nie była idealna, było dość zimno, ale płonące ognisko skutecznie ocieplało atmosferę. Pomimo tego, że byłam przeziębiona i trochę zakatarzona postanowiłam wziąć ze sobą ubrania na przebranie i zrobić dla Was zdjęcia stylizacji. Dlaczego mówię o ubraniach na przebranie? Nie chcę, abyście myśleli, że w ubraniach, które pokazuję, nie chodzę na co dzień, rzecz w tym, że nie będę siedziała przy ognisku w pudrowej marynarce i białej bluzce, raczej do tych ubrań po prostu wymyśliłam sobie klimat jeziora. :) Na przesiadywanie przy grillu i ognisku zostawiłam sobie zieloną, wygodną parkę i ciepły sweterek pod spodem!


Pomimo tego, że pogoda nie była stworzona do zdjęć, to uważam, że wyszły super! Kolor mojego stroju idealnie współgrał się z kolorem pomostu i jeziora, widzicie to? Zdjęcia mają jakby niebieski filtr, chociaż nic w tym temacie nie robiłam!

Przejdę może do rzeczy i powiem Wam, co mam na sobie. Głównym powodem stworzenia tej dziewczęcej stylizacji była pudrowo różowa marynarka z Bonprix (KLIK -> wdzianka i żakiety bonprix). Przez dłuższy czas zastanawiałam się z czym ją zestawić, bo ma dość sportowy krój przez guziki, ale też elegancki przez falbankę. Pomyślałam, że fajnym pomysłem będzie sportowa elegancja, dlatego założyłam białą bluzkę i elegancki naszyjnik, a na nogi, tak dla przełamania różowe conversy! W momencie, kiedy pokazałam się w tych spodniach na Instagramie, stale dostaję pytania skąd są, także odpowiadam - kupiłam je w sklepie FROG za ok. 40 zł, pokazywałam je w jednym z ostatnich wpisów z zakupami. Powiem Wam, że całkiem fajnie czułam się w tej stylizacji. :) 



Miłego dnia,
Ewelina.


Poradnik ślubny - Podziękowania dla rodziców | Pomysły na prezenty dla rodziców

4/29/2017

Poradnik ślubny - Podziękowania dla rodziców | Pomysły na prezenty dla rodziców

Dzisiejszy wpis poświęcę najważniejszym (prócz Młodej Pary oczywiście) gościom na ślubie i weselu. O kim mowa? Oczywiście o rodzicach. W dniu ślubu chcemy podziękować rodzicom za wychowanie, za pomoc, za miłość. Ale w jaki sposób to zrobić, co podarować rodzicom? Dziś zaproponuję Wam kilka moich pomysłów. :)


Przede wszystkim na początku zastanówmy się, w jaki sposób podziękować rodzicom. Może zamiast publicznego podziękowania na sali weselnej woleliby, aby zrobić to podczas błogosławieństwa, dzień przed ślubem np. na uroczystej kolacji czy też po ślubie i weselu? Zazwyczaj podziękowanie dla rodziców wygląda tak samo - są zaproszeni na środek sali, Państwo Młodzi wygłaszają mowę do mikrofonu, albo podchodzą do rodziców i słowa kierują tylko do nich. Dla rodziców można zaśpiewać piosenkę, albo poprosić zespół o wykonanie utworu podczas którego możecie zatańczyć z rodzicami.

Przejdę teraz do pomysłów na upominki:

1. Słowa podziękowania dla rodziców, "100 lat" oraz zadedykowana piosenka, czyli opcja bez prezentu, ewentualnie możemy dodać kwiaty.

2. Kosze prezentowe np. ze słodyczami, dobrej jakości kawą czy herbatą i ładnymi filiżankami, alkoholem, miodem pitnym, z książką czy ciekawym filmem.

3. Alkohol dla taty, kwiaty / biżuteria dla mamy np. bransoletka Lilou, zegarek czy łańcuszek.



4. Multimedialna prezentacja z rodzinnych zdjęć.

5. Portrety / karykatury Państwa Młodych albo portrety rodziców z ich starych, ślubnych zdjęć. Zapraszam na facebookowe konto mojego męża z portretami na zamówienie - Klik. Może to być również portret w formie obrazu albo wydruk zdjęcia na płótnie.

6. Film z podziękowaniami nagrany z kamerzystą - teraz ta opcja jest bardzo popularna i całość nagrana jest w ciekawy sposób. Możemy również filmik wykonać sami, albo skorzystać z pomocy firm takich jak np. dronexvision.pl, która nagrywa filmy z powietrza albo robi zdjęcia z drona. Pomysł jest według mnie świetny dla osób, które swobodnie czują się przed kamerą.


7. Weekend w spa, wykwintna kolacja np. z degustacją win, bilet do teatru czy opery, voucher na naukę tańca.

8. Wycieczka np. w góry, nad morze czy w ciepłe kraje - w zależności od budżetu.

10. Spersonalizowane prezenty: butelki wina z dedykacją na etykiecie, statuetki, medale dla najlepszej mamy / taty, koszulki z zabawnym napisem np. 'Najlepsza mama na świecie!', wazony bądź inne szklane dekoracje z grawerem, poduszki ze spersonalizowanym napisem, napisany przez Państwa Młodych wiersz i włożony do ładnej ramki, pióro czy spinki do mankietów z grawerem, kryształowa karafka na wino lub whiskey.


11. Fotoksiążka, album ze zdjęciami, elektroniczna ramka na zdjęcia, drzewo genealogiczne ze rodzinnych zdjęć, zegar ze zdjęciami. Pięknym pomysłem będzie też pamiątkowa księga, do której możecie wkleić różne zdjęcia, dodać ładne opisy, wspomnienia, może wkleić też jakieś pamiątki rodzinne, np. pocztówki ze wspólnych podróży?

12. Coś szalonego - lot balonem / samolotem, skok ze spadochronem, przejażdżka motorem albo samochodem sportowym.

* Większość zdjęć pobrałam z grafiki Google, jeśli wykorzystałam czyjeś zdjęcia, proszę o wiadomość, usunę je.

Pomysłów może być oczywiście wiele więcej np. przedmioty wykonane techniką decoupage, szkatułki na biżuterię, fartuchy kuchenne z napisem np. 'najlepsza teściowa!' czy krawat z napisem: 'najlepszy teść!', grawerowane scyzoryki. To już zależy od Was, jaki prezent chcecie dać rodzicom, czy ma być zabawny, przydatny czy taki, który będzie stał na regale i przypominał o tym ważnym dniu. Może Twój tata marzy o nowej, porządnej wędce, a mama o sprzęcie, który przyda się jej w kuchni? Wszystko zależy od tego, jakie Wasi rodzice mają podejście oraz od tego, jakimi są osobami.


A co Wy daliście, bądź co planujecie podarować swoim rodzicom?
Które prezenty według Was są najbardziej odpowiednie?


Serdecznie pozdrawiam,
Ewelina.



___________________________________________________


AKTUALIZACJA!


Na blogu pojawiły się trzy wpisy z zawieszkami na wódkę, pierwsze to szablon kółeczek, które można przykleić np. do serwetki (te zawieszki miałam na własnym ślubie) - KLIK, szablon z okrągłymi zawieszkami ze wzorem kwiatów - KLIK oraz szablon z prostokątnymi zawieszkami również ze wzorami w kwiaty - KLIKW ślubnej kategorii wpisów, znajdziecie różne inspirujące jak i pomocne teksty np.:  wpis o winietkach, o tym, czy warto mieć je na swoim weselu, zrobiłam też dla Was szablony winietek - KLIKKLIK, wzór ankiet dla gości weselnych - KLIK, pomysł na koszyk ratunkowy SOS do łazienki, dodałam też wpis z harmonogramem ślubnych przygotowań. W kategori tej są również posty na temat załatwiania zespołu weselnego, kamerzysty, fotografa, sali weselnej - pojawiły się pytania, jakie możecie zadać tym osobom przed podpisaniem z nimi umowy, napisałam tekst na temat organizacji wieczoru panieńskiego, o wiązance ślubnej i inspiracjach na kolory przewodnie wesela, o pierwszej przedślubnej wizycie u księdza, pojawił się również protokół przedmałżeński. Na blogu nie brakuje ciekawych i pomocnych postów napisanych z perspektywy młodej żony - np. przesądy, emocje w dniu ślubu, jak ubrać się na przymiarkę sukni ślubnej, niezbędnik panny młodej i inne.




Pozdrawiam, Ewelina.

Recenzja - Golden Rose puder do brwi | Eyebrow Powder nr 102 i 104

4/23/2017

Recenzja - Golden Rose puder do brwi | Eyebrow Powder nr 102 i 104

Podkreślanie brwi w dzisiejszych czasach jest hmm... nie chcę mówić, że modne, jest to raczej popularne, oczywiste? Jak by nie było brwi są ważną częścią naszej twarzy i przykuwają wzrok. O brwiach pisałam na blogu już nie raz, mogliście zobaczyć ich metamorfozę oraz to, jak obecnie je maluję. Dziś przygotowałam dla Was recenzję kosmetyków do brwi, które w moim makijażu sprawdzają się najlepiej - zarówno pod względem samego ich nakładania jak i trwałości.


Może na początek zacznę od tego, co o produkcie mówi producent: "Golden Rose Eyebrow Powder to puder do okolic brwi stworzony po to, aby w naturalny sposób je wygładzić i podkreślić. Produkt nie osypuje się i jest niezwykle trwały. Wygodny w nakładaniu dzięki aplikatorowi. Produkt dostępny w 7 kolorach."

Moja opinia:
Zacznę od dostępności tego kosmetyku, ja swoje dwa opakowania zamówiłam na Allegro. W moim mieście nie ma sklepu czy stoiska GR, być może mają jakieś pojedyncze produkty w mniejszych drogeriach, ale powiem szczerze, że nawet ich tam nie szukałam, także nie wiem. Dostępność to jedyny minus kosmetyków tej marki, mam w swoim mieście dwie galerie handlowe, w żadnej nie ma niestety wysepki Golden Rose nad czym ubolewam. Koszt kosmetyku to ok. 11 zł.


Produkt zamknięty jest w czarnym, estetycznym opakowaniu, który bez większych problemów można otworzyć. Do pudru dołączony jest też niewielki pędzelek, jednak jak dla mnie jest on wyjątkowo niewygodny i nie używam go do makijażu, zdecydowanie wolę pędzel do brwi z Hakuro, który jest sztywny, bez problemu nabiera produkt i podkreśla brwi. Kosmetyk wielokrotnie spadł mi na podłogę i nie pokruszył się!

Jeśli chodzi o aplikację, jest na prawdę łatwa! Produkt jest pudrowy, nie jest taki tępy jak chociażby pomady, bez problemu można nabrać go na pędzelek, jest dobrze napigmentowany. W razie jakiegoś błędu, można spokojnie go wytrzeć patyczkiem i nałożyć jeszcze raz. 


Puder jest na prawdę bardzo trwały, trzyma się bez poprawek cały dzień. Ewentualnie może się lekko wycierać w momencie, kiedy nie użyję pudru na czoło, jeśli się ono przetłuszcza, to kosmetyk może się wycierać podczas np. dotknięcia brwi dłonią. Ja jestem na prawdę zadowolona z tego pudru, przerobiłam już różnego koloru cienie, kredki do brwi, pomadę z Inglota, miałam też żele koloryzujące i najbardziej oddana jestem pudrowi z GR.

Posiadam dwa kolory cieni: 102 (z lewej strony) i 104 (z prawej). W kolorze 104 czuję się najlepiej, jest to chłodny odcień, który będzie pasował wielu osobom.


 Jestem ciekawa czego Wy używacie do podkreślenia swoich brwi?
Znacie ten kosmetyk?

Ps. Na zakończenie zapytam Was, o to, w jakie miejsce w górach polecacie pojechać? Zastanawiamy się z mężem nad wyjazdem, ale nigdy nie byliśmy w górach, także kompletnie nie mamy doświadczenia z wyjazdem, z miejscowościami oraz tym, gdzie zarezerwować nocleg, przeglądałam ofertę naferie.pl, ale są tu raczej wyjazdy rodzinne, ukierunkowane raczej na sporty zimowe, więc liczę na Wasze opinie. :)

 Serdecznie pozdrawiam,
Ewelina

O czym marzycie?

4/14/2017

O czym marzycie?

Marzenia... czy jest ktoś, kto ich nie ma? Zapewne jest wielu realistów, osób, które nie chcą odbiegać w ten mniej rzeczywisty świat, nie chcą wychylać się poza swoje ramy. Ja osobiście uwielbiam marzyć, ale cały czas realnie stąpam po ziemi, także mam w sobie cechy zarówno realisty, jak i marzyciela. Jestem bardzo ciekawa, jakimi Wy jesteście osobami, czy marzycie i o czym. Ja marzę i pragnę wielu ważnych rzeczy, jednak zostawię je dla siebie i napiszę o tych, które w żaden sposób nie są dla mnie priorytetem. Bardzo chciałabym skoczyć ze spadochronem, iść na mecz naszej reprezentacji i mieć dobre miejsce, aby móc widzieć jak najwięcej, chciałabym iść na galę KSW i ostatnie marzenie, które wymyśliłam przed chwilą - chociaż przez jeden dzień pracować w policji oraz jeździć karetką pogotowia. Czy to jest głupie? Nie, myślę, że nie, raczej żadne marzenia takie nie są. No chyba, że marzymy o tym, aby pierwszy raz w życiu zaliczyć zgon z powodu nadużycia alkoholu czy narkotyków, no to wtedy tak, to marzenie jest głupie i to bardzo! :) Powiem Wam, że w życiu spełniłam już wiele marzeń: chciałam zdać prawo jazdy, zdać maturę, ukończyć studia licencjackie i magisterskie, znaleźć pracę, którą polubię i wyjść za mąż - to wszystko udało mi się osiągnąć i to bez większych problemów! (Ps. Napisałam kiedyś wpis o stawianiu sobie celów i ich realizacji - KLIK) Mam nadzieję, że z kolejnymi ogromnymi i tymi malutkimi marzeniami będzie podobnie. I tego samego życzę Wam, aby wszystkie marzenia spełniały się z lekkością i łatwością! 


Wiecie, co według mnie jest najpiękniejsze w marzeniach? To, że możemy pomóc bliskim w ich spełnieniu! Co jest piękniejsze od sprawienia radości osobie, którą kochacie? Pewnie zastanawiacie się nad tym, do czego zmierzam? Chcę Wam napisać o tym, jak dzięki naszej rodzince spełniliśmy marzenie mojego taty, który niedawno skończył 50 lat. Ci z Was, którzy obserwują mnie na Instagramie, dokładnie wiedzą o tej całej sytuacji, bo byli ze mną na bieżąco, tam opisałam całą historię dotyczącą niespodzianki. Od dłuższego już czasu staram się nie poruszać na blogu swojego życia prywatnego, ale dziś robię wyjątek! Pamiętam moment, kiedy byłam w gimnazjum, pojechaliśmy z rodzicami nad morze, przechadzając się pod Gdańsku widzieliśmy małe samoloty, po zapłaceniu określonej kwoty pieniędzy można było się nimi przelecieć. Mojemu tacie pojawił się wtedy błysk w oku, marzył o locie... Niestety poprzez silny wiatr i brak pieniędzy nie mógł z tego skorzystać. O tej sytuacji zapomnieliśmy na kilka lat, jednak wróciło to do mnie w zeszłym roku, kiedy zaczęłam obmyślać prezent na taty 50-te urodziny. Bardzo chciałam, aby ten dzień był niezapomniany i wyjątkowy, bo tata na to zasługuje. Zaczęłam przeszukiwać internet, szukać kontaktów i udało się, pojechałam z mężem na lotnisko, kupiliśmy dwa loty samolotem! Dlaczego dwa? Bo co to za spełnianie marzeń bez ukochanej osoby obok? Tak, chodzi oczywiście o moją mamę. W czasie drogi na lotnisko nagrywaliśmy z mężem filmik, który miał być dodatkową urodzinową atrakcją. Wszystko organizowane było w wielkiej konspiracji, chcieliśmy, aby wszystko się udało. I było tak, do czasu... Tuż przed samym wyjazdem na lotnisko otrzymałam telefon, z rozmowy wynikało iż samolot, którym mieli lecieć rodzice uszkodził się i musimy odwołać lot. Ale jak mogłam to zrobić, skoro tata już czekał w samochodzie i zaraz musieliśmy wyjeżdżać? Skontaktowałam się ponownie z lotniskiem i ustaliliśmy, że tato poleci innym samolotem, niestety już sam z pilotem. Wreszcie udało nam się wyjechać, tacie zawiązaliśmy oczy i dotarliśmy na miejsce, ze wzruszeniem otwierał kopertę z biletem na lot, miał łzy w oczach i był bardzo poruszony, a my cały czas wszystko nagrywaliśmy! Kiedy wzbił się w powietrze mieliśmy łzy w oczach, ale nie ze strachu, a dlatego, że udało nam się spełnić jego marzenie! Zawsze to on spełniał nasze marzenia, a teraz mogliśmy zrobić to my i to w tym wszystkim jest najpiękniejsze. Uśmiech taty po wyjściu z samolotu był wspaniały i niezapomniany dla nas wszystkich. Cała organizacja, podróż, czas na lotnisku, widok z samolotu i relacja tuż po atrakcji jest uwieczniona w półgodzinnym filmie, który będzie dla nas wszystkich piękną pamiątką. Nawiasem mówiąc taki film to na prawdę świetna sprawa, tata opowiada wszystkim znajomym, że coś takiego dla niego nakręciliśmy i chętnie video pokazuje, mam nawet wrażenie, że jest z tego dumny. :)


W pierwotnym planie naszej niespodzianki, na lotnisko mieliśmy jechać w kilka osób, myślałam nawet nad wynajęciem busika, bo wszyscy nie zmieścilibyśmy się do jednego samochodu. Plany się jednak zmieniły. Gdybyście szukali transportu poza granice naszego kraju, to warto zerknąć chociażby na http://piatkabus.pl/.

Marzyć zawsze warto, tym bardziej w okresie Świąt, kiedy mamy więcej czasu na odpoczynek i dla samych siebie. Na zakończenie tego wpisu, chciałabym życzyć Wam wspaniałych, spokojnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych. Oderwijcie się na moment od problemów i spędźcie ten czas w cudownej, rodzinnej atmosferze. Dużo zdrowia, spełnienia marzeń i uśmiechu na co dzień, nie tylko w czasie świąt. ♥


______________________________

A Wy o czym marzycie?

Pozdrawiam, Ewelina.