Kilka słów o filmach, które miałam okazję obejrzeć. #2

3/18/2017

Kilka słów o filmach, które miałam okazję obejrzeć. #2

Poprzedni, a zarazem pierwszy wpis o filmach, które oglądałam, pojawił się w listopadzie. Miałam nadzieję prowadzić tą serię dość regularnie, bo byliście tematem zainteresowani, ale od tamtego momentu brakuje nam czasu na swobodne oglądanie filmów, mamy sporo innych zajęć, dlatego odchodzą one na dalszy plan. Jednak udało mi się uzbierać propozycji, które chciałabym Wam dziś przedstawić.



Interstellar - "Byt ludzkości na Ziemi dobiega końca wskutek zmian klimatycznych. Grupa naukowców odkrywa tunel czasoprzestrzenny, który umożliwia poszukiwanie nowego domu."

Film był na prawdę ciekawy, chociaż nie wszystko mogłam łatwo zrozumieć, polecam go szczególnie dla osób, które interesują się kosmosem. Mnóstwo ciekawych obrazów i sytuacji na prawdę zachęca do oglądania, do tego ta tajemniczość kosmosu....

Moja ocena: 8/10




Kołysanka - "Do małej wsi na Mazurach wprowadza się rodzina Makarewiczów. Wraz z ich przybyciem w niewyjaśnionych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie."

Bardzo podobał mi się ten film! Oglądałam go dość dawno, myślę, że ok. rok temu, ale na samą myśl o "Kołysance" pojawia mi się uśmiech na twarzy. Polski film, ciekawa fabuła, sporo śmiechu i muzyka, która wpada w ucho, jednym słowem - polecam na luźny wieczór. :)

Moja ocena: 8/10



Lśnienie - "Jack podejmuje pracę stróża odciętego od świata hotelu Overlook. Wkrótce idylla zamienia się w koszmar."

Przyznam szczerze, że ten film to dla mnie jakaś pomyłka i nie wiem, skąd tak wysokie noty. Spodziewałam się sporego strachu, ciekawych scen mrożących krew w żyłach - nie było ani jednego, ani drugiego. Może ja nie zrozumiałam tego filmu? Nie wiem...

Moja ocena: 5/10





Dla Ciebie wszystko - "Na pogrzebie przyjaciela dochodzi do spotkania byłych kochanków. Dawne uczucia i związane z nimi konflikty powracają."

Opis filmu totalnie nie zachęca do obejrzenia go, mogliby się bardziej postarać. :) Tak czy inaczej historia jest ciekawa, przyjemnie się oglądało, były smutne i radosne momenty, ale ogólnie nic szczególnego. Zakończenie mnie nie zaskoczyło, spodziewałam się go, znam to z innych filmów. Chociaż np. moja mama oglądała ten film i mówiła mi, że płakała jak bóbr, tacie również się podobało, także co człowiek to inna opinia.

Moja ocena: 6/10


Oświadczyny po irlandzku - "Amerykanka Anna wyrusza do Irlandii, gdzie przebywa jej chłopak, aby wykorzystując tamtejszą tradycję, 29 lutego oświadczyć się swojemu wybrańcowi."

Film ten oglądałam dość dawno, więc nie jestem w stanie napisać większej recenzji, ale pamiętam kilka scen i to, że film mi się podobał!


Moja ocena: 7/10





Przełęcz ocalonych - "Schyłek II wojny światowej. Podczas krwawej bitwy o Okinawę amerykański sanitariusz odmawia noszenia broni i zabijania z powodów moralnych."

Ta produkcja jest na prawdę mega! Pojawia się wątek patriotyzmu, miłości, trzymania się własnych zasad ponad wszystko, cierpienie, pomoc drugiemu człowiekowi za wszelką cenę, podczas ciężkiej sytuacji jaką jest wojna. Do tego niesamowite efekty specjalne, które wywołują gęsią skórkę na ciele. Podziw, smutek i momentami śmiech - te 3 słowa idealnie opisują ten film.

Moja ocena: 10/10



Jestem mordercą - "Młody milicjant otrzymuje zadanie schwytania seryjnego zabójcy kobiet."

Historia przedstawiona w filmie zdarzyła się na prawdę - śląski "wampir" zabił w latach 60. kilkanaście kobiet, planując brutalne morderstwa kolejnych. Młody porucznik milicji zostaje mianowany nowym szefem grupy dochodzeniowej, stara się zrobić wszystko, aby schwytać mordercę. Powiem Wam, że mu się to udaje, facet idzie po trupach do celu, naginając przy tym rzeczywistość. 

Moja ocena: 7/10



Portrecista - "Wilhelm Brasse opowiada o swojej pracy fotografa w obozie koncentracyjnym Auschwitz."

Portrecista to na prawdę dobry dokument, który pokazuje, jak wyglądało Auschwitz, trochę z innej perspektywy - od strony fotografa. Pan Wilhelm opowiada do jakiej pracy został zmuszony, mówi o tym, komu i czemu musiał robić zdjęcia i jak bardzo to przeżywał. Jeśli tak, jak ja interesujecie się tematyką obozu, to serdecznie polecam Wam tego typu dokumenty, ja z filmu sporo się dowiedziałam.

Moja ocena: 8/10



Milczenie owiec - "Seryjny morderca i inteligentna agentka łączą siły, by znaleźć przestępcę obdzierającego ze skóry swoje ofiary."

Dość długo zbierałam się do tego, aby włączyć "Milczenie owiec". Film ma na prawdę dobre noty i zajmuje wysokie miejsce w rankingach. Fabuła jest ciekawa, taka mroczna, momentami nawet straszna. Chociaż czułam, że to nie do końca to, czego oczekiwałam, jednakże warto obejrzeć, przynajmniej dlatego, aby zobaczyć kontynuację filmu...

Moja ocena: 6/10


Hannibal - "Dr Hannibal Lecter wraca do Ameryki, by odnowić kontakt z agentką Starling. Jego śladem podąża okaleczony przez niego i pałający żądzą zemsty Mason Verger."

Sytuacja przedstawiona w filmie dzieje się 10 lat po wydarzeniach z "Milczenia owiec". Lecter przebywa we Florencji, cały czas jest poszukiwany przez FBI oraz przez pierwszą  ofiarę, która przeżyła spotkanie z nim. Aaaaa... pokochałam osobę dr Lecter'a! Przez cały film się zachwycałam, bardzo mi się podobał! Hannibal nie jest tu już tylko złym ludożercą, ale okazuje się też osobą, która posiada uczucia. Dla mnie to jeden z lepszych filmów, jakie oglądałam.

Moja ocena: 10/10


W głowie się nie mieści - "Życiem Riley kieruje pięć emocji: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Pozostałe próbują zakłócić pierwszą, gdy dziewczyna przeprowadza się z rodzicami do San Francisco."

Na prawdę bardzo fajna bajka z przekazem. Z miłą chęcią obejrzeliśmy ją z mężem. Bajka jest taka prawdziwa, bo o emocjach, pokazuje, co siedzi nam w głowie.

Moja ocena: 7/10





Ciemniejsza strona Greya - "Podczas gdy Christian walczy ze swoimi wewnętrznymi demonami, Ana mierzy się z gniewem i zazdrością jego byłej
uległej."

Czytając książki byłam zachwycona, film niestety nie był już tak dobry. Owszem, przyjemnie jest zobaczyć obraz z książki odtworzony przez ktoś innego i porównać ze swoimi wyobrażeniami. Na pewno nie polecam filmu osobom, które nie czytały książek i nie oglądały pierwszej części filmu, bo sporo z niego nie zrozumieją. Wiele momentów z książki nie było pokazanych. Obejrzeć można, momentami się pośmiać czy powzdychać do Christiana (który był tu ciepłą kluchą) ale nie jest to zbyt ambitne kino.

Moja ocena: 6/10


________________________________________


A jeśli wolicie najpierw przeczytać książki a później obejrzeć film, możecie poszukać ich chociażby na stronie http://tezeusz.pl/, czyli w antykwariacie i księgarni internetowej. Znajdziecie tam wiele książek z różnych dziedzin.


W zanadrzu mam jeszcze kilka filmów o których nie napisałam w tym wpisie. Mam nadzieję, że obejrzycie moje propozycje i podzielicie się zdaniem o nich. A może wszystkie już znacie? Macie do polecenia jakieś szczególnie ciekawe propozycje?


Pozdrawiam, Ewelina.

Zwrot części pieniędzy za zakupy? To możliwe z Refunder.pl!

3/12/2017

Zwrot części pieniędzy za zakupy? To możliwe z Refunder.pl!

Wyobraźcie sobie, że robicie zakupy w swoim ulubionym sklepie bądź rezerwujecie pokój w ulubionym hotelu... i strona internetowa zwraca część pieniędzy  z Waszych zakupów! Brzmi bajecznie, prawda? Jest to możliwe!

Refunder.pl to szwedzki portal typu "cashback". Na czym polega funkcjonowanie strony? Na zwracaniu na Wasze konto bankowe pieniędzy, a dokładnie określonej liczby % od kwoty Waszych zakupów zrobionych w sklepach online, które współpracują z Refunder. Wybór sklepów jest nie mały, bo aż 546! Brzmi świetnie, prawda? Zwrot liczony jest również, kiedy sklep ma wyprzedaż. Zakładanie konta jak i korzystanie ze strony jest całkowicie darmowe.

A teraz czas na kilka przykładów:

Macie ochotę zarezerwować nocleg w hotelu, kupić nowe sportowe buty, elegancką sukienkę, kosmetyki, perfumy a może sprzęt RTV/AGD? Zobaczcie, jaki procent z Waszych zakupów zostanie zwrócony na Wasze konto bankowe. 




Inne propozycje:

Groupon - do 6% zwrotu, RTV EURO AGD - 0,95%, Empik.com - do 2%, Smyk.com - do 2 %, taniaksiazka.pl - 3,07%, 5.10.15 - 5%, Dawanda - 2,5%, Pakamera.pl - 3%, WyjatkowyPrezent.pl - 3,75%, Coocoo.pl - 3%,LOT - 8 zł zwrotu, Hotele.pl - do 3%, Kuptravel.pl - 2,5%, eMAG.pl - do 4,5%, Multikino - 5%, beGlossy - 7,50 zł zwrotu, W.Kruk - 4,61 zł, znak.com.pl - 2%, Chocobox - 4%, Chocolissimo - 6%, myParty.pl - 4%,  4F - 1,35%, OleOle - 1%, Komputronik - 1%, Microsoft - 7,5%, Tmobile - do 25 zł zwrotu, Plus - 15 zł, Play - 22 zł, Coco-fashion - 5%, iloko.pl - 6%, New Look - 3,5%, Answear.com - 1,08%, orsay - 3%, Wittchen - 4%, Wólczanka - 2,75%, Diverse - 2,5%, gino rossi - 3,5%, Greenpoint - 3%, parfois - 4%, Badura - 2,69%, Próchnik - 3,5%, YES - aż do 3% zwrotu, Avon - 9 zł zwrotu, cozabuty.pl - 5%, jestesmodna.pl - 4%, Gatta - 3,5%, lokikoki.pl - do 4,5%, Merg.pl - 5%, pantofelek24.pl - 3,07%, Swarovski - 2,5%, Renee.pl - 4%, Monnari - do 2%, Van Graaf - 4,5%, ekobieca.pl - 3%, iperfumy.pl - do 3%, ezebra.pl - 4%, sephora - 2%, dr Irena Eris - 4,2%, DaxCosmetics - 3,5%, Eveline Cosmetics - 3,5%, Urban Decay - 3,5%, Neonail - 3,5%.

Na Refunder.pl znajdziecie również wiele ciekawych ofert od banków, np.: Alior Bank, Citi handlowy, Millenium, ideabank, Raiffeisen Bank, PKO.


Rejestracja konta jest banalnie prosta, sprawdź sama! - KLIK


Summa summarum - jeśli planujesz zakupić coś w sklepie współpracującyym z Refunder, to lepiej zrobić to przez ten serwis, bo masz częściowy zwrot kosztów. Założenie konta trwa kilka chwil i jest całkowicie darmowe, więc do dzieła! :)

Na zakończenie pokażę Wam przykład Hotels.com, w którym można rezerwować pokoje. W pasku wyszukiwania na Refunder.pl wpisujemy 'Hotels.com', zostajemy przekierowani na stronę i tak, jak zawsze rezerwujemy nocleg otrzymując przy tym aż 5% zwrotu poniesionych kosztów! Do tego w programie Hotels.com Awards możemy zbierać noclegi, po skorzystaniu z 10 rezerwacji, otrzymujemy jeden bezpłatny nocleg. :) W momencie, kiedy na koncie Refunder uzbieramy 45 zł, można przelać je na konto bankowe bądź PayPal.



Ja zaczynam się w to 'bawić', zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądać, za jakiś czas na pewno dam Wam znać!

 #refunder  #zmniejszkoszty 


Serdecznie pozdrawiam,
Ewelina

po raz pierwszy na diecie - 5 tygodni diety i ćwiczeń, moje przemyślenia i efekty

3/05/2017

po raz pierwszy na diecie - 5 tygodni diety i ćwiczeń, moje przemyślenia i efekty

Jakiś czas temu na Instagramie zapytałam Was, czy chcecie, abym podsumowała 5 tygodni diety i treningów. Chciałyście, więc proszę bardzo. :) Na wstępie zaznaczę, że jest to moja pierwsza 'prawdziwa' dieta, w której mam zdawać raporty. Wcześniej zdarzało się, że ograniczałam jedzenie, słodycze, jadłam lekkie i zdrowsze posiłki, ale 'fit' byłam max 3 dni, po czym znów rzucałam się na batoniki i inne złe rzeczy. Moje najdłuższe wyrzeczenia miały miejsce przed ślubem, nie jadłam wtedy słodyczy przez miesiąc i równo przez 70 dni ćwiczyłam z Chodakowską, jednak było to dawno, ćwiczenia odeszły w kąt, więc postanowiłam to wreszcie zmienić i wziąć się za siebie. 


Słyszałam komentarze od znajomych czy rodziny: "Po co się odchudzasz, przecież jesteś szczupła?!" A no po to, aby czuć się lepiej sama ze sobą, bo nie czułam się dobrze. Owszem, nie mam żadnej nadwagi, ale brzuch zaczął mnie męczyć, cellulit denerwować a waga, hmm... no nigdy tyle nie ważyłam, także sprawa była prosta - biorę się za zdrowe odchudzanie! Oczywiście mąż powtarzał, że wyglądam dobrze, idealnie, ale co z tego, że dla niego byłam ideałem a dla samej siebie nie, a w życiu chodzi o to, aby czuć się dobrze samym ze sobą, ale pokochać siebie, swoje odbicie w lustrze, to nie jest łatwe. Ja od zawsze mam różne kompleksy i na prawdę się tego nie wstydzę, ktoś może pomyśleć: "stroi się przed lustrem, ciągle wstawia swoje zdjęcia, robi selfie, na pewno narcyz!" - jestem ciekawa, kto z Was tak pomyślał... ;) Niestety takie stwierdzenie jest totalną głupotą, ten, kto mnie zna, wie, że w życiu bym tak o sobie nie powiedziała, bo kompleksy by mi na to nie pozwoliły.

Okej, miało nie być o kompleksach, tylko o diecie i treningach, ale od czegoś trzeba zacząć. Także wiecie już, jaki był powód, dla którego zaczęłam ćwiczyć i stosować dietę.



Któregoś dnia, ot tak, po prostu przeglądając Instagram natrafiłam na konto chłopaka - @wposzukiwaniusiebie, który zajmuje się dietami i treningami, rano podczas drogi do pracy napisałam do niego wiadomość. Dostałam odpowiedź a w niej cennik i informacje, wszystko załatwiliśmy i po dwóch czy trzech dniach dostałam dietę. Przyznam szczerze, że dietę otrzymałam 23 stycznia i odwlekałam rozpoczęcie jej, aż wreszcie postanowiłam, że zaczynam w środę, czyli 25 stycznia. Dzień wcześniej byli u nas znajomi, zjadłam kebaba, słodycze i wypiłam ulubione piwo, wiecie, tak na zapas, bo wiedziałam, że potem z tymi rzeczami będzie basta! 

Czy po otrzymaniu diety miałam jakieś obawy?
Oczywiście! Bałam się, że nie wytrzymam bez słodyczy, bo te jadłam wcześniej praktycznie codziennie.. Dzień bez batonika 'milka oreo', 'bajecznego' czy innych smaczności był dniem straconym. Słodycz był zawsze, kiedy byłam zmęczona, albo jak miałam zły humor, czyli taka głupia wymówka. Czasami czułam, że aż mną trzęsie, bo tak bardzo chciałam słodkości. Jeśli chodzi o cukier, to nie używałam go dużo, do kawy i herbaty tylko łyżeczka, ale zdarzały się słodkie czekolady do kanapek, owocowe dżemy czy słodkie napoje/soki. Chociaż piłam też wodę, ale ją po prostu lubię. Kolejna obawa była taka, czy nie będę głodna. Wcześniej jak miałam ochotę coś zjeść, to sięgałam do lodówki, teraz trzymam się w miarę określonych godzin, aby jeść regularnie. Pierwsze dni nie były łatwe, zamiast skupić się na pracy, myślałam o jedzeniu, bałam się uczucia głodu, bo wiedziałam, że nie mogę podjadać, na szczęście diabeł nie jest taki straszny i w brzuchu mi nie burczało. ;) Oczywiście nie zabrakło też strachu przed treningami, bo nie jest to zwykła Chodakowska, a część ćwiczeń jest z obciążeniem. Sama nazwa: "martwy ciąg", "wiosłowanie sztangą" czy "odwodzenia nogi" brzmiały trochę strasznie. :)

Co mi się podoba, a co nie bardzo?
Przede wszystkim podoba mi się to, że jem regularnie, zjadam więcej warzyw i owoców, nie piję słodkich napojów, ewentualnie domowe, świeżo wyciskane soki. Podobają mi się ćwiczenia, bo nie są bardzo trudne i widać efekty pracy. Nie podoba mi się całkowite odstawienie cukru, może nie tyle, co nie podoba, co po prostu momentami się źle czuję, jestem rozdrażniona, nie mam siły i dosłownie - czuję się tak, jakbym była pijana, jestem bardzo osłabiona, wydaje mi się, że to wszystko od braku cukru, dlatego raz na jakiś czas dodaję jego szczyptę do kawy. Niebawem idę do lekarza zrobić kilka badań, więc zerknę też na poziom cukru.

Jakie jest moje samopoczucie?
Pod względem sylwetki bywa różnie, z rana jestem szczęśliwa, bo mam ładny brzuch i ogólnie wyglądam szczuplej niż wieczorem, ale to chyba normalne. :) Momentami zdarza się brak siły, ale tak, jak pisałam, działa na to brak cukru albo zwyczajnie niedoczynność tarczycy. Miałam tydzień zwątpienia, efekty były trochę gorsze niż wcześniej, brzuch miałam większy, ale działo się to wszystko po cheat mealu, który miałam kilka dni wcześniej, także mój brzuch musiał źle zareagować na burgera i frytki.. Z moich złych humorów wyciąga mnie koleżanka Patrycja, bardzo wspiera mnie na duchu i jest mi lepiej, Patka - dziękuję! Dobrze jest mieć kogoś, do kogo mogę się zwrócić z pytaniami odnośnie posiłków czy treningów.

Co mogę jeść?
Najprościej będzie, jeśli pokażę Wam kilka przykładowych posiłków na zdjęciach. Przyjęło się myślenie, że dieta to tylko kurczak, warzywa i ryż - otóż nie jest to prawdą. Można jeść więcej rzeczy, ale z głową, czyli porcje muszą być wyważone. Mogę jeść: kaszę gryczaną, brązowy ryż, płatki owsiane, ziemniaki, ciemny makaron, wafle ryżowe, banany, pieczywo pełnoziarniste - źródła wędlowodanów | jajka, serek wiejski, kurczak, chuda wędlina, filety rybne - źródła białka | masło orzechowe, oliwa z oliwek, nasiona słonecznika/dyni, orzechy, mleko - źródła tłuszczy. Aby uzupełnić białko używam odżywkę białkową. To, co wypisałam to oczywiście przykłady, wszystko, co jem, muszę zważyć, aby sprawdzić gramaturę. Wiadomo, że nie podam Wam dokładnie co, ile, jak jem i ilość kalorii, bo dieta ma sens, jeśli jest indywidualna i specjalnie pod Was dobrana jest ilość makroskładników i kalorii.

Jak widać na zdjęciach jest pięknie, smacznie i kolorowo.


Jak wyglądają treningi?
Ćwiczę 3 razy w tygodniu: 2 razy nogi, pupę, ramiona i dokładam 2 razy w tygodniu brzuch. Od tygodnia mam troszkę zmienioną dietę, tzn. obcięte 100 kcal i ciut zmieniony trening, ćwiczę 3 razy w tygodniu: nogi i pupę + brzuch, po treningu robię aeroby, jeśli mam na to jeszcze siłę, ale częściej nie mam i rzadko je robię. :) Używam sztangi, hantli większych do rąk i mniejszych do ćwiczeń na nogi, nie mam obciążników, więc różowe hantelki przywiązuję do kostki... ;)


Jakie są efekty?
To, na co czekacie najbardziej zostawiam na koniec. :) Jeśli chodzi o wagę, to raczej wiele się nie zmieniło, bo tylko - ok. 2 kg. Więcej zmieniło się w w wymiarach: biust - 3 cm, biceps bez napięcia - 2 cm, talia - 4,5 cm, pępek - 5 cm, biodra - 3 cm, pupa - 1 cm, udo - 1,5 cm. Moje ciało jest bardziej jędrne, zaokrągliła mi się pupa, nogi wyglądają lepiej, są gładsze, boczki z tyłu prawie zniknęły, zmniejszyły się ramiona. Czuję się lepiej psychicznie ale i fizycznie też, częściej przeglądam się w lustrze i milej mi się na siebie patrzy. Wcześniej nienawidziłam swojego ciała, marudziłam, że wyglądam źle, teraz marudzę mniej i to potwierdza mój mąż. :) Wiem, że mogłabym dać z siebie więcej i mieć lepsze efekty, ale nie chcę katować się zbyt mocno, bo po treningu chcę jeszcze normalnie funkcjonować. :)


Czy jest coś, czego się obawiam?
Tak, boję się, żeby nie zrezygnować z diety i treningów. Wiem, że jak mam gorszy dzień i widzę, że efekty są mniejsze, to jestem taka hmm... rozbita i smutna, wymagam od siebie chyba czasami za dużo. Często ta dieta i treningi mniej wręcz przytłaczają, bo mam mniej czasu dla siebie, na blog i na wszystko inne. Ale pomimo wszystko, jestem na dobrej drodze, czuję się lepiej, tylko boję się, żeby nie zboczyć, bo znów będę smutną i zakompleksioną osobą, a radość da mi zjedzenie batonika czy kebaba, a nie chcę do tego wracać. Czasami mam wrażenie, że ta regularność w diecie i jedzeniu jest trochę nade mną, momentami kiedy jestem bardzo głodna, chciałabym zjeść na szybko hot-doga ze stacji benzynowej czy wsunąć batonika, ale wiem, że nie mogę, że muszę wrócić do domu i zrobić sobie jedzenie, czasem czekać nawet godzinę aż się przyrządzi. Wcześniej zjadałam na szybko kanapkę z serem przed obiadem i mogłam spokojnie czekać. Kilka z Was pisze mi, że motywuję Was i może dlatego czasami się tego wszystkiego boję, żeby sama z tej drogi nie zejść, bo przestanę w jakiś sposób być dla Was wsparciem, którego oczekujecie.


___________________________________________________

A jeśli brakuje Wam czasu na przygotowywanie posiłków, może warto skorzystać z cateringów dietetycznych, tzw. diety pudełkowej? Widuję często zdjęcia takich usług np. na Instagramie i mają rzeszę fanów. W sumie to nawet nie wiem, czy w moim mieście coś takiego funkcjonuje. Ale w Warszawie jest np. http://apeteat.pl/.


Do diety i treningów trzeba być na prawdę twardą osobą, aby się nie poddać. Bo nie ma co ukrywać, to wszystko jest męczące, tym bardziej jak po powrocie o 16 z pracy musisz jeszcze zrobić zakupy, przygotować sobie obiad i zrobić godzinny trening, masz chwilę dla siebie i idziesz spać. Ale myślę, że nie warto się poddawać, trzeba walczyć o swoje marzenia, a jeśli sami nie będziemy działać, to ciało nam się od marudzenia i siedzenia przed kanapą nie zmieni, to znaczy... wróć! Zmieni się, ale na gorsze. Mam nadzieję, że ten szczery wpis Wam w czymś pomoże i zmotywujecie się do trudnej walki o lepszą wersję siebie. Gorsze chwile zdarzają się każdemu, czasami wyrzuciłabym te hantle przez okno, bo przez nie tylko wylewam dużo potu, ale z drugiej strony to one i wysiłek sprawiają, że czuję się lepiej sama ze sobą, mniej marudzę, czuję się pewniej, dosłownie chodzę pewniej. :) Na pewno cieszę się z tego, że nie jem słodyczy, w ogóle mnie do nich nie ciągnie, z tego jestem bardzo dumna i nie mam zamiaru do nich wracać. Może dla kogoś z Was ten wpis jak i całe moje poprawianie sylwetki jest bez sensu, bo przecież wyglądam dobrze, nie mam nadwagi, ale pamiętajcie, że nikt nie siedzi w czyjejś głowie, nie wie, co dana osoba czuje i jak żyje jej się samej ze sobą. Najważniejsze, aby wyłapać w sobie mankamenty i pracować nad nimi, żeby żyło się lepiej. Pamiętajcie, że pięknie jest żyć tak, aby dobrze czuć się w swoim ciele, nie ważne, czy nosicie rozmiar xs czy 5xl. Jeśli jest Wam wspaniale, tak, jak jest, kochacie swoje ciało, to nic nie musicie w sobie zmieniać. Pamiętacie, żeby wszystko robić tylko i wyłącznie dla siebie.



* zaznaczam, ze w post w żaden sposób nie jest sponsorowany, za dietę zapłaciłam sama.


Pozdrawiam,
Ewelina.

Mąż testuje ciekawe gadżety - Sony SBH 52, czyli zestaw słuchawkowy, zestaw głośnomówiący i głośnik przenośny w jednym.

2/23/2017

Mąż testuje ciekawe gadżety - Sony SBH 52, czyli zestaw słuchawkowy, zestaw głośnomówiący i głośnik przenośny w jednym.

Poprzedni, a zarazem pierwszy wpis z nowej serii: "Mąż testuje ciekawe gadżety" cieszył się Waszym sporym zainteresowaniem. W związku z tym mój mąż nie odpuścił i tym razem przygotował dla Was recenzję innego, fajnego gadżetu do telefonu, a mianowicie - Sony SBH 52, czyli zestawu słuchawkowego, zestawu głośnomówiącego i głośnika przenośnego w jednym.


Zestaw słuchawkowy mój mąż zakupił na Allegro. Używa go ok. 2 miesiące i jest bardzo zadowolony, to jeden z jego najlepszych zakupów, a przerobił już zegarki Samsung Gear 1, 2, S, Gear 2 Neo oraz TalkBand B1 Huawei.

Zestaw ma wiele funkcji np:

- przy podłączonych słuchawkach można słuchać muzyki, radia, filmów, prowadzić rozmowy oraz słuchać nawigacji zainstalowanej w telefonie, urządzenie działa po prostu jak normalne słuchawki, z tym, że są bezprzewodowe.

- przy odłączonych słuchawkach urządzenie może służyć jako zestaw głośnomówiący oraz głośnik, więcej informacji macie zawarte w filmiku poniżej. :)


Mam nadzieję, że mój mąż dobrze wyjaśnił Wam działanie zestawu słuchawkowego. Sprzęt szczególnie poleca osobom, które dużo jeżdżą samochodem. Aktualnie mój mąż zmywa naczynia, słucha muzyki i śpiewa, bo na koszulce przypięte ma urządzenie, a telefon leży z metr od niego, także wszystko działa. :) (tylko ciii... :))


Jak widać mojemu mężowi spodobała się ta seria, a opowiadanie o urządzeniach sprawia mu przyjemność. W niedalekiej przyszłości na pewno pojawią się kolejne posty z tej serii, ale nie wiemy jeszcze, czy w formie tekstu, czy filmiku, zobaczymy, na co będzie miał ochotę. :) 


Przede wszystkim to Wy dajcie znać, czy jego filmiki podobają się Wam i czy odpowiednio wszystko tłumaczy.
Znacie to urządzenie? Korzystacie z tego typu zestawów słuchawkowych?

Może macie pomysły na kolejne recenzje?


Pozdrawiamy, Ewelina i Krzysiek.


Co dać Młodej Parze w prezencie zamiast pieniędzy? 24 zwariowane i mniej zwariowane pomysły

2/19/2017

Co dać Młodej Parze w prezencie zamiast pieniędzy? 24 zwariowane i mniej zwariowane pomysły

Czy zdarzają się w Waszym kręgu goście, którzy nie chcą dawać pieniędzy w ramach prezentu z okazji ślubu? Wydaje mi się, że niewiele jest takich osób, no ale zdarzają się wyjątki, jak zawsze. Niektórym osobom czasami ciężko jest wycenić, ile pieniędzy powinni dać, więc łatwiej jest kupić prezent. Dlatego w dzisiejszym wpisie zaproponuję Wam kilka szalonych i mniej szalonych pomysłów na prezent dla Młodej Pary.


1. Kupon do wykorzystania na np. fototapetę czy ładną fotoksiążkę. Jeżeli wiemy, że młodzi np. zakupili mieszkanie i są w trakcie remontu, to na pewno będą zadowoleni z takiej formy prezentu. Zdjęcie ze ślubu jako tapeta, czy to nie wygląda pięknie? :)

2. Kupon do SPA - kto by nie chciał zrelaksować się w pięknym hotelu po ciężkich i stresujących przygotowaniach do ślubu? Cena od ok. 350 zł za dwa noclegi. 

3. Voucher na lot w tunelu aerodynamicznym - według mnie brzmi świetnie! Cena od ok. 400 zł za 2 minuty lotu każdej osoby.


4. Skok ze spadochronem - sama z wielką chęcią chciałabym dostać taki prezent, adrenalina, piękny widok, chmury - coś pięknego! A jeśli do tego wszystkiego dokupmy usługę nagrywania, to mamy pamiątkę na całe życie. Cena od ok. 1300 zł za ok. 60 sekund wolnego spadania oraz 7-10 minut na otwartej czaszy spadochronu.

5. Lot paralotnią - kolejny pomysł na poślubny relaks w chmurach! Ceny od ok. 250 zł za dwa loty po 10 minut.

6. Lot balonem - to już zdecydowanie spokojniejsza opcja, ale nadal z nutką adrenaliny. Cena od ok. 800 zł za dwie osoby za pół godziny trwania lotu.


7. Skok na Bungee - tu musimy mieć na prawdę odważną parę młodą. :) Cena od 230 zł za 15 minut.

8. Widokowy przelot samolotem - relaksująca sprawa, przy tym piękne widoki, według nie strzał w 10! Cena od ok. 350 zł za 15 minut lotu.

9. Przejażdżka rajdowym samochodem - jeżeli Państwo Młodzi mają takie zainteresowania, to dlaczego nie? :) Cena od ok. 300 zł za 30 minut.


10. Kurs nurkowania - jeśli wiemy, że Państwo Młodzi po weselu wyjeżdżają na egzotyczne wakacje i marzą o nurkowaniu, możemy im sprawić taki prezent! Cena za weekendowy wyjazd z nauką w basenie, w wodzie i końcowym testem kosztuje od ok. 2400 zł.

11. Inne sporty wodne: nauka pływania łodzią, rafting, lekcje kitesurfingu, windsufringu, wakeboardingu, flyboard'u.

12. Kupon na wykonanie tatuażu - no tu już muszą być osoby lubiące tatuaże, albo takie, które planują wykonać sobie pierwszy tatuaż, może zrobią jakiś wspólny? :)


13. Usługa namalowania obrazu/portretu na żywo - według mnie prezent nietypowy i idealny, pod warunkiem, że Państwo Młodzi są cierpliwi i wysiedzą bez ruchu długi czas! :) (Mój mąż rysuje portrety, ale nie na żywo, tylko ze zdjęcia - KLIK).

14. Strzelnica - rywalizacja na polu mąż - żona? Super! Cena ok. 400 zł za 40 minut.

15. Warsztaty i kursy - szkolenie na pilota, nauka sushi, szkoła driftu, wspinaczka, nauka jeździectwa, fotografii, kurs języka obcego, motorowodny, lekcje tańca, wokalu, szkołą bezpiecznej jazdy.


16. Sztućce Gerlach - wydaje mi się, że zestaw pięknych i porządnych sztućców jest zawsze dobrym pomysłem. Cena od 300 zł.

17. Zestaw noży kuchennych w bloku - noże w eleganckim stojaku to coś, co jest potrzebne zawsze, także prezent według mnie bardzo dobry. Cena od 300 zł.

18. Zestaw kubków / porcelanowych filiżanek - jak najbardziej jestem za prezentami tego typu! Dlaczego? Dlatego, że zestaw do kawy kiedyś był podstawowym prezentem, teraz to ucichło, nie wiem dlaczego. My dostaliśmy w prezencie ślubnym piękny zestaw filiżanek z porcelany, w eleganckim opakowaniu, jestem z niego bardzo zadowolona! Będzie to cudowna pamiątka na lata. Cena od ok. 300 zł.


19. Zestaw garnków dobrej jakości -  garnki to tak jak i porcelanowe filiżanki prezent na lata. Szczególnie jeśli są dobrej jakości, kosztują więcej i ot tak Państwo Młodzi nie mogą sobie na nie pozwolić. Ceny od ok. 1500 zł.

20. Robot kuchenny - maszynka do mielenia mięsa, szatkownica, sokowirówka, trzepaczka, ubijaczka, krajalnica w jednym, czego chcieć więcej? :) Cena od 1000 zł.

21. Zestaw do fondue - chwila przyjemności po szaleńczych przygotowaniach weselnych. Cena ok. 700 zł.


Wszystkie powyższe kuchenne propozycje pochodzą ze sklepu internetowego - bellodecor.com.pl, oferujący sprzedaż akcesoriów kuchennych, drobnego wyposażenia kuchennego, akcesoriów do salonu, wyposażenia łazienek, akcesoriów do barku.

22. Bon na wycieczkę - świetna sprawa! Najlepiej jest podarować Młodym bon na pewną kwotę, za którą sami będą mogli zdecydować, gdzie się wybrać.

23. Filmowa kronika rodzinna - ten pomysł (jak i wszystkie, do których podawałam ceny) wypatrzyłam na stronie superprezenty. Usługa stworzenia filmu, składającego się z opowieści rodziny, która jest bohaterami filmu. Cena ok. 2000 zł.

24. Degustacje - piwa, czekolady, win, whisky, kuchni świata.


* dwa zdjęcia od lewej strony jak i ceny wszystkich atrakcji są zaczerpnięte ze strony - http://www.superprezenty.pl/, pozostałe zdjęcia są z grafiki Google.


To już wszystko, co wymyśliłam, spędziłam nad tym wpisem połowę niedzieli, czyli 6 godzin, mam nadzieję, że warto. :)


Jestem ciekawa, co sądzicie o dawaniu Państwu Młodym pieniędzy zamiast prezentów. Może sami dostaliście, albo podarowaliście taki prezent?




AKTUALIZACJA

Na blogu pojawiły się trzy wpisy z zawieszkami na wódkę, pierwsze to szablon kółeczek, które można przykleić np. do serwetki (te zawieszki miałam na własnym ślubie) - KLIK, szablon z okrągłymi zawieszkami ze wzorem kwiatów - KLIK oraz szablon z prostokątnymi zawieszkami również ze wzorami w kwiaty - KLIKW ślubnej kategorii wpisów, znajdziecie różne inspirujące jak i pomocne teksty np.:  wpis o winietkach, o tym, czy warto mieć je na swoim weselu, zrobiłam też dla Was szablony winietek - KLIKKLIK, wzór ankiet dla gości weselnych - KLIK, pomysł na koszyk ratunkowy SOS do łazienki, dodałam też wpis z harmonogramem ślubnych przygotowań. W kategori tej są również posty na temat załatwiania zespołu weselnego, kamerzysty, fotografa, sali weselnej - pojawiły się pytania, jakie możecie zadać tym osobom przed podpisaniem z nimi umowy, napisałam tekst na temat organizacji wieczoru panieńskiego, o wiązance ślubnej i inspiracjach na kolory przewodnie wesela, o pierwszej przedślubnej wizycie u księdza, pojawił się również protokół przedmałżeński. Na blogu nie brakuje ciekawych i pomocnych postów napisanych z perspektywy młodej żony - np. przesądy, emocje w dniu ślubu, jak ubrać się na przymiarkę sukni ślubnej, niezbędnik panny młodej i inne.


Serdecznie pozdrawiam,
Ewelina.


Styczeń '17 w zdjęciach

2/16/2017

Styczeń '17 w zdjęciach

Styczeń już od ponad dwóch tygodni za nami, a ja dopiero zabieram się za pokazanie Wam zdjęć z tego miesiąca. No cóż, w postach tego typu nie byłam zbyt regularna, więc mam nadzieję, że w tym roku moje podejście się zmieni. Ostatnio ciągle brakuje mi czasu, stąd opóźnienia! ;)