10/22/2014

przepis na lasagne

Witam Was! Październik jest dla mnie dość ciężkim miesiącem: latanie po lekarzach, załatwianie spraw na uczelni itd.. więc mało mnie na blogu.. Na samym początku dziękuję za życzenia urodzinowe!

Kilka razy już Wam pisałam, że uczę się gotować. U siebie w domu nigdy tego nie robiłam, urzędowała w kuchni mama i babcia, teraz, kiedy mieszkam razem ze swoim Narzeczonym, to chcąc nie chcąc przydałoby się coś ugotować. Nie powiem, że gotowanie nie sprawia mi przyjemności, bo sprawia, szczególnie, jak gotuję dla niego, widząc uśmiech na jego twarzy i ciągłe powtarzanie: "pyszne!". :) Nie uważam się za super kucharkę, bo umiem ugotować naprawdę niewiele potraw. Najważniejsze jest jednak dla mnie to, że mojemu Ukochanemu smakuje, bo jak gotuję, to głównie dla niego. Sobie, jak jestem sama w domu, to usmażę kurczaka w sosie słodko-kwaśnym, poleję tym ryż i mam jedzenie albo zrobię  naleśniki czy zapiekanki z pieczarek i sera, jemu chcę jednak bardziej dogodzić, przeszukując internet w poszukiwaniu coraz to ciekawszych pomysłów na obiady. Bo nie oszukujmy się, ale kotletów schabowych, smażonych kotletów rybnych i ziemniaków całe życie jeść nie da rady. :) Zup też zbyt dużo nie gotuję, więc przepisy na nie na pewno się nie pojawią. Poza tym lubię tylko kilka zup np. grochówkę, kalafiorową czy buraczkową, rosołu, ogórkowej i szczawiowej nie ciepię.. :) Za to mój Krzysiek wielbi pomidorówkę i rosół. :) Najgorsze jest to, że nie potrafię uwierzyć w swoje możliwości i zawsze mówię, że coś mi nie wyjdzie, że będzie to niezjadliwe.. a koniec końców Ukochany mnie chwali, że ugotowałam coś smacznego. Moja mama w kuchni sprawuje się bardzo dobrze, może z czasem i u mnie się to bardziej ujawni. :):) Chciałabym!



Odkryciem nie będzie fakt, że przepis mam żywcem zerżnięty z internetu, dokładnie z tej strony. Sama nie mam takich zdolności, żeby ugotować lasagne z przepisu z głowy. )
Swoją lasagne zrobiłam w naczyniu żaroodpornym o owalnym kształcie. Z czasem kupię prostokątne naczynko, widziałam takie ładne, białe, ale na razie dajemy radę z owalnym. :)

Składniki:
* makaron do lasagne, my kupiliśmy z lubelli (9 zł), jest w paczce na prawdę sporo płatów, my zużyliśmy ok. 10, jeszcze spokojnie drugie tyle zostało,
* żółty ser ok. 10-20 dkg,
* masło do wysmarowania naczynia żaroodpornego.

Sos beszamelowy:
* 2 łyżki mąki,
* 2 łyżki masła,
* 1,5 szklanki mleka,
* sól, pieprz.

Nadzienie:
* pół kg mięsa mielonego,
* 2 średnie cebule,
* sos do spaghetti Neapolitańskiego Winiary (niestety takiego nie znalazłam i wzięłam sos do spaghetti bolognese),
* 2 ząbki czosnku,
* przyprawy: sól, pieprz, bazylia, oregano.


Makaron należy gotować w lekko osolonej wodzie przez 1-2 min. aby troszkę zmiękł. Trzeba uważać, żeby płaty się nie posklejały (my do garnka wkładaliśmy po 3, Krzysiek ciągle w garnku mieszał łyżką, żeby się nie posklejały, wyjmować musieliśmy je z wody we dwoje, bo strasznie spadały z łyżki) Po wyjęciu rozkładamy je osobno na talerzach, żeby się nie posklejały.
Na rozgrzany na patelni tłuszcz wrzucamy mięso, dodajemy pokrojoną cebulkę i dusimy całość na małym ogniu pod przykryciem przez ok. 10 minut. Zrobiony według instrukcji na opakowaniu sos dodajemy do mięsa, następnie dorzucamy czosnek (my pokroiliśmy go na malutkie kawałeczki, bo praski nie mamy) i doprawiamy do smaku po czym zdejmujemy patelnię z gazu.
W rondelku rozpuszczamy masło po czym dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Wlewamy część mleka i mieszamy tak, żeby nie powstały grudki, następnie dolewamy drugą część mleka i ponownie mieszamy, można użyć trzepaczki bądź miksera. Doprawiamy do smaku i doprowadzamy do wrzenia. Jeśli sos będzie miał konsystencję gęstej śmietany, to zdejmujemy go z gazu.
Naczynie żaroodporne smarujemy masłem. Na dno układamy po kolei: makaron, na to sos beszamelowy, mięso, posypujemy serem żółtym i ponownie powtarzamy wszystko od początku do momentu wykończenia składników. Na wierzchu powinie być sos beszamelowy, który posypujemy serem żółtym. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Jeśli ser zaczyna się przypiekać, to oznaka, że można już ją jeść. :)


Jak robicie swoją lasagnę? Macie sprawdzony przepis?
                                                      ____________________________________________________________________
  
                                                            Zapraszam na FACEBOOK BLOGLOVIN | INSTAGRAM ALLEGRO

18 komentarzy:

  1. mm pychota wlasnej roboty na pewno lepsza niz kupna;] kiedys wyprobuje z checia przepisu;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że lepsza niż kupiona w marketach :) chociaż jak na razie nic nie zastąpi mi lasagne z restauracji włoskiej, tamta to cudo normalnie. :)

      Usuń
  2. Mniam!!!
    Też lubie gotować dla mojego chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie wczoraj mój kochany mąż zrobił dla mnie lasagne:).

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda apetycznie ;) dla mnie jednak gotowanie to czarna magia ;) hehe !

    OdpowiedzUsuń
  5. az się zrobiłam głodna! smakowicie wygląda! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. och wwygląda przepysznie! muszę sokorzystać z przepisu :D
    http://zyciowa-salatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. mniam, musze wypróbować i upichcić to mojemu chłopakowi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzoo lubię a już dawno nie robiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. kurczę nigdy nie robiłam lasagne, a po zdjeciach widzę ze to coś super :) Troche zabawy z tym makaronem, ale chyba warto :D

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie jakiś czas temu był przepis na blogu :)
    ale ta Twoja też wyglada pysznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ mi narobiłaś smaka :) A hubrydy Kochana kupiłam dzięki TOBIE :D I nie żałuję ani trochę :) Wygodna nie do opisania :)) ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepasam za lasagne :P Człowiek uczy się na błędach, gotuj, gotuj i jeszcze raz gotuj :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja lubię bardzo taką ze szpinakiem :) ale ta też wygląda apetycznie :)

    pozdrawiam, ohkejti.pl

    OdpowiedzUsuń