3/05/2017

po raz pierwszy na diecie - 5 tygodni diety i ćwiczeń, moje przemyślenia i efekty

Jakiś czas temu na Instagramie zapytałam Was, czy chcecie, abym podsumowała 5 tygodni diety i treningów. Chciałyście, więc proszę bardzo. :) Na wstępie zaznaczę, że jest to moja pierwsza 'prawdziwa' dieta, w której mam zdawać raporty. Wcześniej zdarzało się, że ograniczałam jedzenie, słodycze, jadłam lekkie i zdrowsze posiłki, ale 'fit' byłam max 3 dni, po czym znów rzucałam się na batoniki i inne złe rzeczy. Moje najdłuższe wyrzeczenia miały miejsce przed ślubem, nie jadłam wtedy słodyczy przez miesiąc i równo przez 70 dni ćwiczyłam z Chodakowską, jednak było to dawno, ćwiczenia odeszły w kąt, więc postanowiłam to wreszcie zmienić i wziąć się za siebie.


Słyszałam komentarze od znajomych czy rodziny: "Po co się odchudzasz, przecież jesteś szczupła?!" A no po to, aby czuć się lepiej sama ze sobą, bo nie czułam się dobrze. Owszem, nie mam żadnej nadwagi, ale brzuch zaczął mnie męczyć, cellulit denerwować a waga, hmm... no nigdy tyle nie ważyłam, także sprawa była prosta - biorę się za zdrowe odchudzanie! Oczywiście mąż powtarzał, że wyglądam dobrze, idealnie, ale co z tego, że dla niego byłam ideałem a dla samej siebie nie, a w życiu chodzi o to, aby czuć się dobrze samym ze sobą, ale pokochać siebie, swoje odbicie w lustrze, to nie jest łatwe. Ja od zawsze mam różne kompleksy i na prawdę się tego nie wstydzę, ktoś może pomyśleć: "stroi się przed lustrem, ciągle wstawia swoje zdjęcia, robi selfie, na pewno narcyz!" - jestem ciekawa, kto z Was tak pomyślał... ;) Niestety takie stwierdzenie jest totalną głupotą, ten, kto mnie zna, wie, że w życiu bym tak o sobie nie powiedziała, bo kompleksy by mi na to nie pozwoliły.

Okej, miało nie być o kompleksach, tylko o diecie i treningach, ale od czegoś trzeba zacząć. Także wiecie już, jaki był powód, dla którego zaczęłam ćwiczyć i stosować dietę.



Któregoś dnia, ot tak, po prostu przeglądając Instagram natrafiłam na konto chłopaka - @wposzukiwaniusiebie, który zajmuje się dietami i treningami, rano podczas drogi do pracy napisałam do niego wiadomość. Dostałam odpowiedź a w niej cennik i informacje, wszystko załatwiliśmy i po dwóch czy trzech dniach dostałam dietę. Przyznam szczerze, że dietę otrzymałam 23 stycznia i odwlekałam rozpoczęcie jej, aż wreszcie postanowiłam, że zaczynam w środę, czyli 25 stycznia. Dzień wcześniej byli u nas znajomi, zjadłam kebaba, słodycze i wypiłam ulubione piwo, wiecie, tak na zapas, bo wiedziałam, że potem z tymi rzeczami będzie basta! 

Czy po otrzymaniu diety miałam jakieś obawy?
Oczywiście! Bałam się, że nie wytrzymam bez słodyczy, bo te jadłam wcześniej praktycznie codziennie.. Dzień bez batonika 'milka oreo', 'bajecznego' czy innych smaczności był dniem straconym. Słodycz był zawsze, kiedy byłam zmęczona, albo jak miałam zły humor, czyli taka głupia wymówka. Czasami czułam, że aż mną trzęsie, bo tak bardzo chciałam słodkości. Jeśli chodzi o cukier, to nie używałam go dużo, do kawy i herbaty tylko łyżeczka, ale zdarzały się słodkie czekolady do kanapek, owocowe dżemy czy słodkie napoje/soki. Chociaż piłam też wodę, ale ją po prostu lubię. Kolejna obawa była taka, czy nie będę głodna. Wcześniej jak miałam ochotę coś zjeść, to sięgałam do lodówki, teraz trzymam się w miarę określonych godzin, aby jeść regularnie. Pierwsze dni nie były łatwe, zamiast skupić się na pracy, myślałam o jedzeniu, bałam się uczucia głodu, bo wiedziałam, że nie mogę podjadać, na szczęście diabeł nie jest taki straszny i w brzuchu mi nie burczało. ;) Oczywiście nie zabrakło też strachu przed treningami, bo nie jest to zwykła Chodakowska, a część ćwiczeń jest z obciążeniem. Sama nazwa: "martwy ciąg", "wiosłowanie sztangą" czy "odwodzenia nogi" brzmiały trochę strasznie. :)

Co mi się podoba, a co nie bardzo?
Przede wszystkim podoba mi się to, że jem regularnie, zjadam więcej warzyw i owoców, nie piję słodkich napojów, ewentualnie domowe, świeżo wyciskane soki. Podobają mi się ćwiczenia, bo nie są bardzo trudne i widać efekty pracy. Nie podoba mi się całkowite odstawienie cukru, może nie tyle, co nie podoba, co po prostu momentami się źle czuję, jestem rozdrażniona, nie mam siły i dosłownie - czuję się tak, jakbym była pijana, jestem bardzo osłabiona, wydaje mi się, że to wszystko od braku cukru, dlatego raz na jakiś czas dodaję jego szczyptę do kawy. Niebawem idę do lekarza zrobić kilka badań, więc zerknę też na poziom cukru.

Jakie jest moje samopoczucie?
Pod względem sylwetki bywa różnie, z rana jestem szczęśliwa, bo mam ładny brzuch i ogólnie wyglądam szczuplej niż wieczorem, ale to chyba normalne. :) Momentami zdarza się brak siły, ale tak, jak pisałam, działa na to brak cukru albo zwyczajnie niedoczynność tarczycy. Miałam tydzień zwątpienia, efekty były trochę gorsze niż wcześniej, brzuch miałam większy, ale działo się to wszystko po cheat mealu, który miałam kilka dni wcześniej, także mój brzuch musiał źle zareagować na burgera i frytki.. Z moich złych humorów wyciąga mnie koleżanka Patrycja, bardzo wspiera mnie na duchu i jest mi lepiej, Patka - dziękuję! Dobrze jest mieć kogoś, do kogo mogę się zwrócić z pytaniami odnośnie posiłków czy treningów.

Co mogę jeść?
Najprościej będzie, jeśli pokażę Wam kilka przykładowych posiłków na zdjęciach. Przyjęło się myślenie, że dieta to tylko kurczak, warzywa i ryż - otóż nie jest to prawdą. Można jeść więcej rzeczy, ale z głową, czyli porcje muszą być wyważone. Mogę jeść: kaszę gryczaną, brązowy ryż, płatki owsiane, ziemniaki, ciemny makaron, wafle ryżowe, banany, pieczywo pełnoziarniste - źródła wędlowodanów | jajka, serek wiejski, kurczak, chuda wędlina, filety rybne - źródła białka | masło orzechowe, oliwa z oliwek, nasiona słonecznika/dyni, orzechy, mleko - źródła tłuszczy. Aby uzupełnić białko używam odżywkę białkową. To, co wypisałam to oczywiście przykłady, wszystko, co jem, muszę zważyć, aby sprawdzić gramaturę. Wiadomo, że nie podam Wam dokładnie co, ile, jak jem i ilość kalorii, bo dieta ma sens, jeśli jest indywidualna i specjalnie pod Was dobrana jest ilość makroskładników i kalorii.

Jak widać na zdjęciach jest pięknie, smacznie i kolorowo.


Jak wyglądają treningi?
Ćwiczę 3 razy w tygodniu: 2 razy nogi, pupę, ramiona i dokładam 2 razy w tygodniu brzuch. Od tygodnia mam troszkę zmienioną dietę, tzn. obcięte 100 kcal i ciut zmieniony trening, ćwiczę 3 razy w tygodniu: nogi i pupę + brzuch, po treningu robię aeroby, jeśli mam na to jeszcze siłę, ale częściej nie mam i rzadko je robię. :) Używam sztangi, hantli większych do rąk i mniejszych do ćwiczeń na nogi, nie mam obciążników, więc różowe hantelki przywiązuję do kostki... ;)


Jakie są efekty?
To, na co czekacie najbardziej zostawiam na koniec. :) Jeśli chodzi o wagę, to raczej wiele się nie zmieniło, bo tylko - ok. 2 kg. Więcej zmieniło się w w wymiarach: biust - 3 cm, biceps bez napięcia - 2 cm, talia - 4,5 cm, pępek - 5 cm, biodra - 3 cm, pupa - 1 cm, udo - 1,5 cm. Moje ciało jest bardziej jędrne, zaokrągliła mi się pupa, nogi wyglądają lepiej, są gładsze, boczki z tyłu prawie zniknęły, zmniejszyły się ramiona. Czuję się lepiej psychicznie ale i fizycznie też, częściej przeglądam się w lustrze i milej mi się na siebie patrzy. Wcześniej nienawidziłam swojego ciała, marudziłam, że wyglądam źle, teraz marudzę mniej i to potwierdza mój mąż. :) Wiem, że mogłabym dać z siebie więcej i mieć lepsze efekty, ale nie chcę katować się zbyt mocno, bo po treningu chcę jeszcze normalnie funkcjonować. :)


Czy jest coś, czego się obawiam?
Tak, boję się, żeby nie zrezygnować z diety i treningów. Wiem, że jak mam gorszy dzień i widzę, że efekty są mniejsze, to jestem taka hmm... rozbita i smutna, wymagam od siebie chyba czasami za dużo. Często ta dieta i treningi mniej wręcz przytłaczają, bo mam mniej czasu dla siebie, na blog i na wszystko inne. Ale pomimo wszystko, jestem na dobrej drodze, czuję się lepiej, tylko boję się, żeby nie zboczyć, bo znów będę smutną i zakompleksioną osobą, a radość da mi zjedzenie batonika czy kebaba, a nie chcę do tego wracać. Czasami mam wrażenie, że ta regularność w diecie i jedzeniu jest trochę nade mną, momentami kiedy jestem bardzo głodna, chciałabym zjeść na szybko hot-doga ze stacji benzynowej czy wsunąć batonika, ale wiem, że nie mogę, że muszę wrócić do domu i zrobić sobie jedzenie, czasem czekać nawet godzinę aż się przyrządzi. Wcześniej zjadałam na szybko kanapkę z serem przed obiadem i mogłam spokojnie czekać. Kilka z Was pisze mi, że motywuję Was i może dlatego czasami się tego wszystkiego boję, żeby sama z tej drogi nie zejść, bo przestanę w jakiś sposób być dla Was wsparciem, którego oczekujecie.


___________________________________________________

A jeśli brakuje Wam czasu na przygotowywanie posiłków, może warto skorzystać z cateringów dietetycznych, tzw. diety pudełkowej? Widuję często zdjęcia takich usług np. na Instagramie i mają rzeszę fanów. W sumie to nawet nie wiem, czy w moim mieście coś takiego funkcjonuje. Ale w Warszawie jest np. http://apeteat.pl/.


Do diety i treningów trzeba być na prawdę twardą osobą, aby się nie poddać. Bo nie ma co ukrywać, to wszystko jest męczące, tym bardziej jak po powrocie o 16 z pracy musisz jeszcze zrobić zakupy, przygotować sobie obiad i zrobić godzinny trening, masz chwilę dla siebie i idziesz spać. Ale myślę, że nie warto się poddawać, trzeba walczyć o swoje marzenia, a jeśli sami nie będziemy działać, to ciało nam się od marudzenia i siedzenia przed kanapą nie zmieni, to znaczy... wróć! Zmieni się, ale na gorsze. Mam nadzieję, że ten szczery wpis Wam w czymś pomoże i zmotywujecie się do trudnej walki o lepszą wersję siebie. Gorsze chwile zdarzają się każdemu, czasami wyrzuciłabym te hantle przez okno, bo przez nie tylko wylewam dużo potu, ale z drugiej strony to one i wysiłek sprawiają, że czuję się lepiej sama ze sobą, mniej marudzę, czuję się pewniej, dosłownie chodzę pewniej. :) Na pewno cieszę się z tego, że nie jem słodyczy, w ogóle mnie do nich nie ciągnie, z tego jestem bardzo dumna i nie mam zamiaru do nich wracać. Może dla kogoś z Was ten wpis jak i całe moje poprawianie sylwetki jest bez sensu, bo przecież wyglądam dobrze, nie mam nadwagi, ale pamiętajcie, że nikt nie siedzi w czyjejś głowie, nie wie, co dana osoba czuje i jak żyje jej się samej ze sobą. Najważniejsze, aby wyłapać w sobie mankamenty i pracować nad nimi, żeby żyło się lepiej. Pamiętajcie, że pięknie jest żyć tak, aby dobrze czuć się w swoim ciele, nie ważne, czy nosicie rozmiar xs czy 5xl. Jeśli jest Wam wspaniale, tak, jak jest, kochacie swoje ciało, to nic nie musicie w sobie zmieniać. Pamiętacie, żeby wszystko robić tylko i wyłącznie dla siebie.



* zaznaczam, ze w post w żaden sposób nie jest sponsorowany, za dietę zapłaciłam sama.


Pozdrawiam,
Ewelina.

37 komentarzy:

  1. Czekałam na ten wpis od tygodnia, bo ja też zaczynam dietę i treningi z tym chłopakiem, i naprawdę się boję. A tobie gratuluję takich efektów i życzę wytrwałości, małymi krokami do celu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecałam, że wpis dodam w zeszły weekend, ale nie ukrywam, przygotowanie go pochłonęło dużo mojego czasu, dlatego publikację musiałam odłożyć. Mam jednak nadzieję, że nie zawiodłaś się przez to czekanie i w czymś mogłam Ci pomóc. Dziękuję i Ci również życzę dużo wytrwałości i tej wewnętrznej siły! :)

      Usuń
    2. Jasne że się nie zawiodłam, naprawdę super wpis i fajnie że się odważylas dodać zdjęcia przed i po, bo efekty są genialne :) i mam nadzieję że po następnych 5 tygodniach dodasz kolejny post o diecie, bo tym postem mnie zmotywowalas :)

      Usuń
    3. Dziękuję Ci za miłe słowa! :) Mam nadzieję, że moja sylwetka się jeszcze poprawi i będę mogła zrobić podsumowanie całych 10 tygodni. Cieszę się, że Cię zmotywowałam! :)

      Usuń
  2. Jestem mega dumna ! I z efektow i z samej Ciebie ! Z tego ze jestes taka dzielna ze cieszy cie to ze zmienia sie twoje cialo ze sie nie poddajesz i ze wiesz ze na efekty trzeba czekac ! Ja wierze ze te efekty za nastepne 5 tyg beda takie ze szok �� Pamietaj robisz to dla siebie tak jak napisalas to bardzoooo pieknie zeby czuc sie lepiej sama ze soba osobiscie uwazam ze rownoznaczne z tym jest to ze momentalnie twoja pewnisc siebie sie podniesie �� Trzymam kciukasy i pamietaj ze zawsze jestem pod telefonem jakby przyszly ci do glowy watpliwosci ! Sciskam mocnooo twoja meeeega dumna Patunia ������������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Kochana, wiesz, że Ty też mi dużo pomogłaś! :* Mam nadzieję, że za 5 tygodni efekty będą jeszcze lepsze, ale jednocześnie boję się, że mogę się poddać, już czasami mam dość. :) Obym wytrwała jak najdłużej! Na pewno pewność siebie się podniesie, jeśli osiągnę swój cel, ale do tego jeszcze dłuuuuga i ciężka droga. Kochana! :* ♥♥♥

      Usuń
  3. Efekty są naprawdę świetne :) Zgadzam się z tobą w zupełności - najważniejsze to czuć się dobrze ze sobą. Wiele osób z mojego otoczenia nie potrafiło zrozumieć dlaczego ćwiczę i zdrowo się odżywiam skoro jestem szczupła. A ja po prostu kocham siłownię i nic nie sprawia mi takiej frajdy jak porządny wycisk z hantelkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bo nigdy nikt tak na prawdę nie zrozumie drugiego człowieka, bo nie siedzi w jego głowie. :)

      Usuń
  4. Wow! osiągnęłaś świetny efekt i oby tak dalej! Mega Ci kibicuję, z chęcią oglądam twoje jedzenie na instagramie ;) :* sama też chce zacząć jeść lepiej i bardziej regularnie, bo cwiczyć niestety z powodow zdrowotnych, narazie nie moge :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! :) Bo to jedzenie jest tak ładne i kolorowe, że nie sposób nie zrobić zdjęć. Mój Instagram od razu lepiej wygląda, jest kolorowo. :D

      Usuń
  5. No w życiu bym nie powiedziała, że tak wyglądasz Kochana. Dla mnie jest taka szczuplutka, ale efekty powalają ! Gratulacje i tak dalej ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Kochana, dlatego już na początku napisałam, że ludzie się dziwią, dlaczego chcę zadbać o swoją sylwetkę, po prostu nie widzą tego, jak wyglądam pod ubraniem. :)

      Usuń
  6. te posiłki wyglądają kolorowo i smakowicie! mam nadzieję, że w rzeczywistości też tak jest :P. Poza tym widać efekty i powiem Ci szczerze, że zmotywowałaś mnie do pracy nad swoją figurą! 3mam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że jest, przecież nie układam wszystkiego tylko do zdjęć... ;) Cieszę się, że Cię zmotywowałam!

      Usuń
  7. Rewelacyjne efekty! Jesteś dla siebie zbyt surowa, ale myślę, że wiele osób tak ma. Ja tyję równomiernie, po całości co jest jeszcze gorsze, bo nigdy nie zauważam tego momentu gdy na wadze jest 2czy już nawet 4 kg więcej. Z brzuchem nigdy nie miałam problemu, może ociupinkę robi się fałdka jak siedzę, ale jakstoję płaski. Boczków brak. No nic, też się biorę za robotę, bo lekarz (endokrynolog) w końcu kazał zgubić te nadprogramowe kg (chociaż nie mam nadwagi), by później nie zapędzić się w kozi róg.
    Idź do lekarza, może trzeba u Ciebie zmienić dawkę leków, skoro jesteś przemęczona. A bierzesz wit. D3?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Bugusiu! Domyślam się, że większość osób, szczególnie Kobiet jest zbyt wrażliwa i surowa na swoim punkcie. U mnie właśnie wszystko najbardziej idzie w boczki i brzuch. Widziałam na Twoim Instagramie, że działasz, i bardzo dobrze! Moja endokrynolog mówiła, że przez te kilka lat leczenia dużo na wadze nie przybrałam, na razie jest cały czas w normach, chociaż minęło już 7 lat leczenia. Witaminy D3 na razie nie biorę, brałam wiosną zeszłego roku bodajże, niebawem wybieram się do lekarza, więc znów napomknę o tej witaminie, bo tak myślę, że te przemęczenie może być od jej braku..

      Usuń
  8. Wow! Efekty bardzo motywujące, gratuluję sukcesu, choć mniemam że to nie koniec drogi! Życzę aby nie zabrakło motywacji i samozaparcia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. gołym okiem widać efekty diety i ćwiczeń:) brawo Ty!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojaaa, zmotywowałaś mnie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać efekty, oby tak dalej! też kiedyś zaczęłam dietę i ćwiczenia. I pokochałam to taaak bardzo, że teraz w ciąży trochę mi tego brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W ciąży podobno też można ćwiczyć, ale już zapewne nie tak intensywnie, chociaż dużo w temacie nie wiem, więc nie będę się udzielać. :)

      Usuń
  12. U mnie nie ma problemu z jedzeniem zup, czy piciu świeżych soków i koktajli. ;] Jednak pomimo zdrowego odżywiania, kilka razy dziennie przychodzi niemożliwa do zaspokojenia potrzeba na zjedzenie czegoś słodkiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ja też miałam ten problem, na prawdę i dałam radę! Także da się przezwyciężyć tą chęć jedzenia słodyczy, tylko trzeba robić to stopniowo, chociaż ja odstawiłam wszystko od razu. :)

      Usuń
    2. Potrafiłam wytrzymać miesiąc bez słodyczy czy tydzień bez cukru, ale obecnie robię Insanity (+/- godzinny trening interwałowy) i wiem, że muszę uzupełnić energię i cukry. ;]

      Usuń
  13. Gratuluję sukcesów !Ja mam raczej odwrotny "problem" - czyli bardziej niedowaga, niż nadwaga. A diety chyba nie dla mnie - za bardzo lubię fast foody i słodycze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Przytyć też niestety nie jest łatwo.. Ahh, a kto tego nie lubi. :)

      Usuń
  14. Coś wspaniałego :) Nie powinnaś mieć kompleksów, bo jesteś cudowną i piękną kobietą. Zmień ciało dla siebie, dla własnego poczucia wartości, dla większego poczucia seksapilu. Jestem oczarowana efektem! I dumna jednocześnie, że tak mocno się zawzięłaś i nie odpuszczasz! Dasz radę osiągnąć postawiony przez siebie cel :) Ja trochę pofolgowałam wczoraj i dziś, ale od jutra znowu trzymam się diety. U mnie -6 kg, muszę zacząć mierzyć cm bo są w sumie ważniejsze, niż sama waga, która czasem nawet nie drgnie. Trzymam kciuki i czekam na kontynuację i kolejny post :* Bądź dzielna!

    Karolina P :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Misia za te wszystkie miłe słowa! ♥ Wooooow, nieźle już Ci zeszło! Mega się cieszę, wspieram i gratuluję! :) U mnie waga to -3kg, ale bardziej patrzę na wymiary. Ja również za Ciebie trzymam mocne kciuki! :*

      Usuń
  15. No to może w końcu i ja się zmobilizuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Motywacja jest zawsze większa, kiedy ma się w czym ćwiczyć - fajne buty, stój.. wiszący w szafie wręcz sam krzyczy, motywując do treningu :P. Przynajmniej ja tak mam. Ciekawe czy zaprezentowałabyś coś od nas, modne sneakersy, typu https://retrokicks.pl/pol_m_DAMSKIE-168.html, zapraszam :) Nikola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sneakersy to raczej nie są dobre buty do ćwiczeń, w przeciwieństwie do innych, 'płaskich' sportowych butów. :) A co do stroju, owszem, w ładnym ćwiczy się dużo lepiej!

      Usuń