5/13/2017

PO RAZ PIERWSZY NA DIECIE - 10 TYGODNI DIETY I ĆWICZEŃ, MOJE PRZEMYŚLENIA I EFEKTY

Od momentu, kiedy poinformowałam Was, że stosuję dietę i ćwiczę, stale dostaję pytania o to, czy jestem zadowolona, co jem, jak to wszystko wygląda. W moim poprzednim wpisie - KLIK, napisałam Wam skąd mam swój program i myślę, że odpowiedziałam tam na nurtujące Was pytania, pokazałam też zdjęcia swoich posiłków, więc tu nie będę się powtarzać.


10 tygodni diety minęło już jakiś czas temu. W czasie jej trwania często dzieliłam się z Wami na Instagramie różnymi zdjęciami oraz przemyśleniami, pisałam też jak mi idzie. Jednak w pewnym momencie pod jednym ze zdjęć napisałam, że to wyliczanie kalorii, te zakazy zaczynają mnie po prostu męczyć, dusić... Nie czułam się tak szczęśliwa jak na początku, często byłam zdołowana. Dostałam wtedy ogrom Waszego wsparcia, nikt z Was nie napisał mi, że zaczęłam mówić o diecie, ćwiczyć i raptownie jak mięczak się poddaję, tylko wszystkie mnie zrozumiałyście i uważałyście, że rozsądek w diecie jest najważniejszy. A ja uważałam, że postępuję wtedy rozsądnie, bo patrzę na swoje samopoczucie a nie idę w zaparte za piękną sylwetką, unieszczęśliwiając siebie przy tym.

Powiem Wam, że był czas, kiedy czułam się osłabiona, podejrzewam, że działo się to poprzez raptowne odstawienie cukru, mój tata proponował mi wtedy zjedzenie słodkiego cukierka, bo może poczuję się lepiej, a ja mu kilkukrotnie odmawiałam, chociaż, że nadal czułam się po prostu słabo, wydaje mi się, że moje zachowanie było wtedy trochę dziwne, bo przecież po jednym cukierku nic by mi się nie stało, a może wręcz przeciwnie, ten cukier pomógłby mi. Mówiłam o swoim samopoczuciu mojemu mężowi, przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że takie ścisłe trzymanie się diety nie jest dla mnie, bo owszem, efekty mnie uszczęśliwiały, ale praca w to wkładana już nie. Z samymi ćwiczeniami nie miałam większych problemów, chociaż, że było trudniej, używałam większych ciężarków, to zawsze wygospodarowałam na nie pół godziny czy 40 minut, zazwyczaj podczas oglądania serialu o 18, ćwiczeń nigdy nie zawalałam, chyba, że na prawdę czułam się źle, bo np. dopadała mnie migrena. Na początku przygotowywanie posiłków, planowanie ich, sprawiało mi dużą przyjemność, robiłam piękne, kolorowe zdjęcia, które z chęcią wstawiałam do sieci. Bywały też takie sytuacje, że aż za bardzo wszystkiego pilnowałam, wyliczałam wszystkie kalorie i wagę produktu, co do grama.. Po pewnym czasie wydawało mi się to złe, nie chciałam popaść w paranoję. Uważam, że owszem, dieta jest jak najbardziej dla mnie, ale nie tak ścisło wyliczona, lepiej czułam się wtedy, kiedy dorzucałam coś od siebie, robiłam trochę inaczej niż było w rozpiskach, wolę mieć większą swobodę.


Po kilku tygodniach na prawdę przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że nadal będę trzymać dietę, ale już nie tak rygorystycznie, będę starać się wyliczać gramaturę posiłków, ale jeśli przesypię do garnka o 5g makaronu za dużo, to przecież nic się nie stanie. Jeśli zjem nadprogramowego batonika czy dwie kostki czekolady albo fit słodkości, to świat się nie zawali, a ja będę czuć się lepiej, mniej ograniczona i przede wszystkim szczęśliwsza.

Na prawdę bardzo podziwiam osoby, których pracą jest ich sylwetka, którzy są trenerami personalnymi, czy startują w zawodach. Osoby takie mają ogrom wyrzeczeń, muszą być na prawdę silne! Mi momentami było ciężko w takiej zwykłej, prostej diecie, a co mówiąc o sportowcach. Przemyślałam wiele za i przeciw, doszłam do wniosku, że na ten moment ładna sylwetka z widocznymi mięśniami nie jest moim priorytetem, może kiedyś, nie teraz. W tym okresie miałam też trochę swoich prywatnych problemów, przez co nie zawsze we wszystkim mogłam być regularna. Aktualnie czuję się lepiej w swoim ciele, łącznie schudłam niewiele, bo tylko ok. 4 kg, z wymiarów: biust - 2 cm, biceps - 2 cm, talia - 6 cm, pępek - 6 cm, biodra - 5 cm, pupa - 3 cm, udo - 4 cm. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia. Moja figura bardzo zmieniła się też z tyłu, ale nie jestem w stanie pokazać Wam zdjęcia 'przed', bo wyglądałam na prawdę złe, więc te zdjęcia Wam daruję. :)


Wniosek z tego taki - pamiętajcie, że najważniejsze w diecie i treningach jest Wasze samopoczucie, Wasz zdrowy rozsądek. Jeśli macie trzymać się rygorystycznie diety, ale przy tym płakać w poduszkę, to zastanówcie się, czy to aby na pewno jest dla Was? Oczywiście nie mówię tu o tym, aby przy pierwszym potknięciu rzucić wszystko w cholerę, zamówić pizzę, kebaba i wypić całą butelkę coli na raz. Wasze zdrowie psychiczne jest najważniejsze. Owszem, początki są ciężkie, później jest lżej, ale jeśli po czasie czujecie, że to wszystko Was zbyt mocno ogranicza, to może podejdźcie do tematu bardziej na luzie. Zjedzenie ciastka, cukierka czy dodanie raz na jakiś czas cukru do kawy Was nie zabije, a wręcz przeciwnie, może pomóc i to bardzo. Powiem Wam, że ja podczas diety odkryłam moc cukierków! Kupowałam co jakiś czas kilka czekoladowych cukierków na wagę i w razie kryzysu jadłam jednego, jadłam go powoli delektując się i czułam się lepiej, zasłodziłam się, nie musiałam zjeść dużego batona, wystarczył cukierek a samopoczucie miałam lepsze. Przede wszystkim nie rzucajcie od razu wszystkiego, tak jak ja. Od razu odstawiłam cukier, mąkę pszenną, przeszłam na mleko 0,5%, odstawiłam białe pieczywo. Myślę, że najlepiej jest robić wszystko stopniowo, najbardziej ma to znaczenie w kwestii cukru, chociaż ja od razu go odrzuciłam i długo wytrzymałam bez niego.

Czy z tego wszystkiego wyniosłam jakąś lekcję? Tak! Wiem, że potrafię walczyć ze swoimi słabościami, wiem, ile jestem w stanie poświęcić dla poprawy wyglądu. Przede wszystkim wiem, co powinnam jeść i w jakich ilościach. Wiem też jakie treningi przynoszą efekty, jak długo trzymać się diety i ćwiczeń, aby polepszyć swój wygląd. Oczywiście wszystko to, co napisałam, jest tylko i wyłącznie z mojego doświadczenia z pierwszą w życiu dietą. Nie jestem dietetykiem, nie mam wiedzy w tym kierunku, więc mogłam się pomylić. :) Jeśli znów będę chciała poprawić sylwetkę, to na pewno wrócę do rozpisek, na razie będę radzić sobie sama, zerkając na plan i ćwicząc po swojemu.


Chciałyście ten wpis, więc proszę, powstał na Waszą prośbę. Mówiłam, że będzie od serca i myślę, że tak jest. Chcę po prostu być dla Was autentyczna, nie udawać jakiejś fitnesiary, bo nią nie jestem i raczej nie będę. :)

Stale dostaję od Was pytania na temat tej diety, bo same też chcecie skorzystać, także temat chcę już uciąć i nie powtarzać wszystkim tego samego. :)


Jestem ciekawa, jakie jest Wasze podejście do diet. :)



Pozdrawiam,
Ewelina.


19 komentarzy:

  1. Również zaczęłam swoją przygodę od niespożywania słodyczy czy fast foodów. Potem jednak zdałam sobie sprawę, że nie ma co popadać w paranoję i czasem zjedzenie czegoś niekoniecznie fit nie sprawi, że nagle przytyjemy 5 kg i staniemy się atrakcyjne, a wręcz przeciwnie, łatwiej będzie Nam wykonać ćwiczenia, dzięki spożytej energii! :)
    Super przemiana!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie myślenie mi się podoba! :)

      Usuń
  2. A ja właśnie Cię za to lubię, że nie udajesz i jesteś szczera. Oglądając i czytając o tym jak wszyscy są fit czasem się załamuje, że nie umiem żyć bez słodyczy ( choć może powinnam ). Ale nie o tym, jestem z Tobą od roku a wsumie to chyba mój pierwszy komentarz, a pisze go dlatego żeby Ci podziękować za Twoja szczerość i miejsce które z miłą chęcią odwiedzam :)
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo się cieszę Moniko, że się odezwałaś, bo swoim komentarzem sprawiałaś ogromny uśmiech na mojej twarzy! Dziękuje Ci za to. :) Zastanawiałam się, czy dodać ten wpis, bo jednak pokazuję swoje słabości, mówiłam o tym mężowi i powiedział, że mam dodać wpis, bo mam innych, dobrych czytelników, takimi komentarzami jak Twój cały czas utwierdzam się w tym, jak wielką ma rację! Serdecznie Cię pozdrawiam i mam nadzieję, że nadal będziesz czuła się ze mną dobrze! :)

      Usuń
  3. Wpis pierwsza klasa!
    moim zdaniem własne samopoczucie jest ważniejsze niż te 5 kg mniej. Obecnie wszędzie otacza nas "fit życie" bez cukru, laktozy, glutenu, na instagramie pełno dziewczyn chodzących codziennie na siłownie, biegających i fajnie! podziwiam je ale we wszystkim trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek. Jeden cukierek czy schabowy nie zrujnuje nam życia. Nie można dopuścić by jedzenie zawładnęło naszym życiem bo nie taki jest jego sens.
    A według mnie masz super figurę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że wpis Ci się podoba! ♥ Poświęciłam na niego sporo czasu, myślę, że było warto. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś! A co do figury, dziękuję bardzo. :)

      Usuń
  4. Gratulacje. Efekty już widać a będzie tylko lepiej :) Trzymam kciuki :)
    I zgadzam się z tobą w zupełności że to nasze samopoczucie jest najważniejsze. Od kostki czekolady świat się nie zawali a jeżeli poprawi nam to humor to dlaczego mamy jej sobie odmawiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dokładnie, no w jakimś celu te słodkości wymyślono, raczej nie po to, aby tylko na nie patrzeć. :D

      Usuń
  5. Wielokrotnie przechodziłam na diety,praktycznie cały czas aż w końcu udałam się do dietetyka i to on ułożył mi zestaw 4 diet dostosowanych dla mnie indywidualnie gdzie przy jej stosowaniu mam gubić ok 700-800g na tydzień i byłam na tej diecie, faktycznie tak chudłam i wszystko działało ! Ale znam ten ból w tym ważeniu i przestrzeganiu chociażby 5ciu posiłków dziennie o stałych porach - to było tragiczne ! Mam te swoje zestawy i jeśli czasami zdarza mi się,że moja waga gdzieś tam wykracza poza normy to przechodzę właśnie na te zestawy i powracam do normalności ale staram się nie popadać w paranoje i zdarza mi się zbaczać ze zdrowego toru ale komu nie ? :D Wszystko z głową i zdrowym rozsądkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, świetnie, że udało się dobrać dla Ciebie idealną dietę. :) Dla mnie zazwyczaj 5 posiłków to było za dużo, nie mogłam w siebie wcisnąć dwóch dań obiadowych, które miały po tyle samo kalorii, to już przesada... Zdrowy rozsądek jest najważniejszy! :)

      Usuń
  6. Jest mega roznica! Zycze wieeelkiej motywacji <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewelinko, różnica jest niesamowita! Gratuluję wytrwałości i wspaniałych efektów! :) a jeśli chodzi o nawyki w diecie to zdecydowanie nie można popadać w skrajności i uczynić swoje życie całkowicie zależnym od jedzenia, bo do wariactwo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słusznie, Twoje ciało zmieniło się na +, nie patrz na kg tylko na miarkę krawiecką, bo pomimo -4kg masz aż 6 cm mniej w pasie i innych miejscach. To świetny wynik:) Nie uważam,by dodanie jednej łyżeczki cukru do herbaty/kawy było złe, czy np. wypicie szklanki napoju gazowanego w niedzielę (ja tak właśnie robię) i zjedzenie od czasu do czasu jakiegoś ciastka czy lodów. Nie mówię,by to wszystko robić jednego dnia/ 7 dni w tyg. bo wtedy faktycznie tych kcal byłoby znacznie więcej niż organizm potrzebuje. Ale mierzenie każdego dania dzień w dzień doprowadza do frustracji. Na pewno, już wyniosłaś lekcję z diety, wiesz jak mniej więcej komponować posiłki i widzisz już na oko jaka porcja makaronu/ryżu/ziemniaków i innych składników jest dla Ciebie odpowiednia:) Podziwiam też Twoją regularność w treningach, ale tak jak piszesz te 30-40 minut podczas serialu nie było trudne, bo połączyłaś pożyteczne z przyjemnym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymaj się diety i pamiętaj aby nie przesadzać. Kosztem wyglądu możesz skrzywdzić organizm. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń